<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" version="2.0">
	<channel>
		<title>Wiadomości rolnicze</title>
		<link>https://halowies.pl/rolnictwo/wiadomosci-rolnicze</link>
		<description></description>
              <atom:link href="https://halowies.pl/rolnictwo/wiadomosci-rolnicze/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />		<item>
			<title>Rolniczka straciła krowę przez wilka... na dwóch nogach i ze sztucerem</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/rolnictwo/wiadomosci-rolnicze/rolniczka-stracila-krowe-przez-wilka-na-dwoch-nogach-i-ze-sztucerem-2354170</link>
			<description>Było przed północą z 1 na 2 października 2021 roku. Panią Bożenę, która już miała się położyć spać, zaniepokoił huk. Kiedy wybiegła na pastwisko tuż przed domem, na trawie, w kałuży krwi leżała jej konająca krowa. Policja umorzyła postępowanie w tej sprawie m.in. ze względu na utrudnienia, jakie powodowało ono w funkcjonowaniu kół łowieckich.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Zwierzę nie żyje, winnego brak</h3>

<p>Mimo policyjnego dochodzenia, które trwało niemal rok, <strong>do dziś nie wiadomo, kto zabił zwierzę. </strong>Musiał to być znakomity strzelec, wręcz snajper, bo <strong>pocisk trafił zwierzę w głowę, a choć teren przy drodze jest oświetlony i w pobliżu stoi kilka domów, nikt niczego nie widział i nie słyszał.</strong> Zaś policja (Komenda Powiatowa Policji w Kępnie) umorzyła dochodzenie, bo nie znalazła sprawcy. Zaś prokuratura rejonowa zatwierdziła decyzję policji.</p>

<p><strong>Choć od tragedii minął już rok, Bożena Dziergwa ciągle drży na myśl o zdarzeniu. </strong>Tym bardziej, że w tym samym miejscu mógł zginąć człowiek. A okoliczności tragedii są rzeczywiście nadzwyczaj dziwne. Zwierzę zostało zastrzelone nieopodal domu, kilka metrów od wiejskiej drogi, tuż przy latarni. I tam właśnie w głowie martwej krowy znaleziono pocisk – chyba najważniejszy ślad prowadzący do strzelca.</p>

<p><strong>Mimo to, postanowieniem Komendy Powiatowej Policji w Kępnie umorzono dochodzenie w sprawie</strong> „na podstawie art. 322 kpk (w sprawie dokonania przez nieustalonego sprawcę w okresie 1–2 października 2021 r. w miejscowości Domasłów gmina Perzów uśmiercenia zwierzęcia hodowlanego w postaci krowy, poprzez jej śmiertelne postrzelenie, tj. o czyn z art. 35 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt)”.</p>

<h3>Policyjny dokument</h3>

<p>w tej sprawie ma więcej znaków zapytania niż odpowiedzi, czy choćby tropów, bo funkcjonariusze stwierdzają w nim m.in.: „<strong>Bezpośrednio po zdarzeniu wykonano oględziny miejsca, a następnie przeprowadzono sekcję zwłok zwierzęcia, podczas których to czynności ustalono, iż do śmierci doszło z winy człowieka wskazując jako przyczynę śmierci wykrwawienie oraz zachłyśniecie się krwią spowodowane działaniem ciała obcego w postaci ujawnionego w ciele zwierzęcia podczas oględzin pocisku od broni strzeleckiej</strong>”.</p>

<p>A <strong>ten utkwił w głowie krowy</strong>. Wydaje się, że kolejne czynności policji były standardowe, tj. <strong>sprawdzono i przesłuchano wszystkich myśliwych, którzy mogli być w pobliżu i pochodzą z miejscowych kół łowieckich</strong>, i którzy zadeklarowali swój pobyt w rejonie łowieckim w dniu zdarzenia.</p>

<h3>W sprawie pewny jest tylko jeden fakt:</h3>

<p>„(…) ujawniony w zwierzęciu podczas oględzin pocisk został poddany badaniom w Laboratorium Kryminalistycznym KWP Poznań podczas których to badań określono, iż pierwotnie pocisk ten stanowił półpłaszczowy pocisk kal. 7,62 mm. Wskazano także, <strong>iż mógł on zostać wystrzelony z każdego sztucera kal. 30, 300, 308 i wielu innych</strong>”.</p>

<p>Służby zweryfikowały również zeznania myśliwych poprzez analizę danych dostarczonych przez operatorów telekomunikacyjnych. <strong>Ale i te dane nie pozwoliły na wytypowanie sprawcy przestępstwa.</strong></p>

<p>Policja próbowała też sprawdzać broń myśliwych, ale bez żadnego skutku, bo w umorzeniu dochodzenia KPP w Kępnie stwierdza, że: „…<strong>pozyskano od osób polujących w tym rejonie 28 sztuk broni</strong>, a następnie przeprowadzono z udziałem biegłego wstępną selekcję zabezpieczonych jednostek broni <strong>typując 16 sztuk broni o cechach zbliżonych do cech ujawnionych na zabezpieczonym pocisku. Biegły nie wykluczył jednak, iż żadna z typowanych jednostek broni nie jest tą, z której wystrzelono zabezpieczony pocisk</strong>. Wskazał, iż zwierzę hodowlane mogło paść ofiarą zarówno kłusowników, jak też mogło być postrzelone z broni używanej przez myśliwych, lecz nigdzie nie rejestrowanej. Jednocześnie wskazano organowi ścigania, iż dalsze typowanie i poszukiwanie jednostek broni jest czynnością czasochłonną, generującą znaczne koszty oraz powodującą szereg utrudnień dla kół łowieckich, w tym narażenie na kary związane z brakiem realizacji ustawowych zadań”.</p>

<h3>Wszystko dałoby się prosto wyjaśnić gdyby krowę zabito na pastwisku za domem</h3>

<p>Tam jest stosunkowo blisko do lasu i rzeczywiście myśliwy mógłby pomylić krasulę z jeleniem, ale przed domem…?</p>

<p><strong>Mimo to policja uznała, że należy postępowanie umorzyć.</strong> Ale zapowiedziała, że czynności śledcze będą kontynuowane.</p>

<p>– Prokurator powiedział mi, że <strong>przez piętnaście lat można jeszcze wrócić do sprawy, gdy pojawią się nowe fakty czy dowody.</strong> Rozumiem więc, że przez najbliższych piętnaście lat sprawa nielegalnego użycia broni wobec zwierzęcia, która mogła być też użyta wobec człowieka, będzie się dalej ciągnąć – rozważa sytuację Bożena Dziergwa. I dodaje: – <strong>Mamy odpowiednie służby, które zajmują się wykrywaniem przestępstw, ale niestety nie znalazły sprawcy tego przestępstwa.</strong> Może dzięki gazecie ktoś sobie coś przypomni, może będzie mógł pomóc, a może sprawcę ruszy sumienie i przyzna się do winy.</p>

<p><strong>Formalnie pani Bożena straciła kilka tysięcy złotych i najadła się strachu. </strong>Jak dziś mówi, jej Michasię zastrzelił „wilk na dwóch nogach i z flintą”. Być może polował na kogoś innego i wszystko wyjaśni się dopiero, gdy zginie człowiek… Byłoby chyba lepiej, gdyby na krowę zasadził się złodziej i chciał ją po zabiciu po prostu ukraść z pastwiska. Myśląc, że przed północą wszyscy już śpią, liczył, że niepostrzeżenie ją zabierze. Sprawcę spłoszyła jednak czujna gospodyni.</p>

<h4>Artur Kowalczyk<br>
fot. A. Kowalczyk</h4>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2022/11/28/218001.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Wiadomości</category>
			<pubDate>Sun, 18 Dec 2022 17:00:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/rolnictwo/wiadomosci-rolnicze/rolniczka-stracila-krowe-przez-wilka-na-dwoch-nogach-i-ze-sztucerem-2354170</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
	</channel>
</rss>
