<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" version="2.0">
	<channel>
		<title>Hodowla koni </title>
		<link>https://halowies.pl/rolnictwo/zwierzeta/konie</link>
		<description></description>
              <atom:link href="https://halowies.pl/rolnictwo/zwierzeta/konie/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />		<item>
			<title>Ojcowizny nie sprzedam</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/rolnictwo/zwierzeta/konie/ojcowizny-nie-sprzedam-2354541</link>
			<description> 
Utrzymanie rodziny z 6-hektarowego gospodarstwa w dzisiejszych czasach to trudne zadanie, dlatego też Karol Świercz pracuje również poza gospodarstwem jako dekarz, jednak nigdy nie myślał o sprzedaży ojcowizny.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="p1"><span class="s2">O</span><span class="s2">jcowiznę sprzedać można bardzo szybko, a kupców nie brakuje. Pieniądze łatwo się wydaje, a co potem? Gospodarstwo to zawsze jakiś dodatkowy grosz i zabezpieczenie na czarną godzinę. Z drugiej strony, człowiek bez pracy głupieje. Dla mnie praca w gospodarstwie to odpoczynek od dekarstwa, wsiadam na ciągnik i się relaksuję – przyznał </span><strong style="line-height: 1.57;">Karol Świercz</strong><span class="s2">.</span></p>
<p class="p3"><span class="s3"><strong>Herefordy lubią siano</strong></span></p>
<p class="p4"><span class="s2">– Pomysł na bydło mięsne zrodził się ponieważ mam ziemię, a w połowie są to trwałe użytki zielone. Chciałem je jakoś wykorzystać. Z drugiej strony bydło mięsne nie wymaga dużo pracy, balot siana z dodatkiem słomy starcza im na 3 dni. Na rozpoczęcie hodowli w 2011 roku zakupiłem 2 jałówki spod Ciechanowa . Wybrałem rasę hereford, gdyż nie jest wymagająca pod względem żywieniowym. Jedynie opasy potrzebują dodatku paszy treściwej, zaś krowy z cielętami i jałówki, można z powodzeniem żywić paszami objętościowymi, takimi jak siano i zielonka pastwiskowa bez udziału kiszonki z kukurydzy. Pasze bogate w energię nie są pożądane, gdyż prowadzą do nadmiernego otłuszczenia tego bydła, które ma skłonności w tym kierunku. Rasa hereford odznacza się bardzo smacznym mięsem tzw. marmurkowym, poprzerastanym cienkimi pasmami tłuszczu, które jest polecane na grilla i doceniane zwłaszcza w USA. Spasamy duże ilości siana, dlatego też bardzo chętnie, jeśli jest taka możliwość, dzierżawimy łąki – stwierdził hodowca.</span></p>
<p class="p3"><span class="s4"><strong>Sianokiszonka za droga</strong></span></p>
<p class="p4"><span class="s2">Bydło jest utrzymywane luzem na głębokiej ściółce. Do obory przylega zadaszony wybieg, z którego zwierzęta korzystają przez cały rok. Pierwszy pokos traw w całości jest zbierany na siano, a gdy trawy odrosną, bydło wychodzi na pastwiska, co przypada na przełom czerwca i lipca. Wypas jest prowadzony dokąd tylko pozwalają warunki pogodowe, oczywiście na jesieni niezbędne jest dokarmianie sianem. Siano jest też główną paszą sezonu zimowego. Cały rok bydło jest żywione bez udziału sianokiszonek, gdyż jak twierdzi hodowca, posiada zbyt małe gospodarstwo, aby zakupić sprzęt do produkcji sianokiszonki, a korzystanie z usług też niemało kosztuje, dużym obciążeniem jest także koszt zakupu folii kiszonkarskiej. Zdaniem Karola Świercza, siano jest najtańszą paszą okresu zimowego, pasującą do takich małych gospodarstw jak jego i trudno się z tym nie zgodzić.</span></p>
<p class="p3"><span class="s4"><strong>Rozpłodnik musi być</strong></span></p>
<p class="p4"><span class="s2">– Jestem na etapie rozbudowy stada i jałówek raczej nie sprzedaję, póki, co stado nie jest liczne, a maksymalnie może liczyć do 8 krów matek, z racji wielkości uprawianych użytków rolnych. Wielu hodowców dziwi się, że dla kilku krów i jałówek utrzymuję buhaja rozpłodnika, który tak naprawdę powinien obsługiwać ok. 20 krów. Na początku i ja nie miałem zamiaru utrzymywać rozpłodnika, co wiążę się z dodatkowymi kosztami. Po pierwsze, na miejsce buhaja mógłbym trzymać krowę, a po drugie, dobry buhaj do krycia swoje kosztuje. Jednak po pierwszych próbach inseminacji było nieciekawie, ciężko było zaobserwować ruję, a następnie unasiennić krowę w odpowiednim momencie. To wszystko prowadziło do wydłużenia okresu międzywycieleniowego i spadku częstotliwości urodzeń cieląt. Odkąd w stadzie jest buhaj, to zawsze wychwyci ruję, u każdej sztuki. Przez trzy dni chodzi za krową w rui i zacielenia są na czas, a krowa rodzi nie rzadziej jak jedno cielę w roku. Zdarza się nawet tak, że pierwsza ruja przypada miesiąc po wycieleniu i już wtedy dochodzi do pokrycia krowy, czyli okres oczekiwania na nowe cielę skraca się do 10 miesięcy. Bez dobrego buhaja kryjącego nie może być mowy o hodowli bydła mięsnego. Przy inseminacji były sytuacje, że krowa zostawała pokryta dopiero pół roku po wycieleniu.</span></p>
<p class="p4"><span class="s2">Obecnie kryjącego w stadzie rozpłodnika kupiłem w ubiegłym roku od znanego i uznanego hodowcy bydła rasy hereford <strong>Stanisława Szyszki</strong> z Koloni Góry Markuszowskie. Jest to buhaj, który wraz z krową matką zdobył tytuł czempiona wystawy w Sitnie. Poprzedni rozpłodnik musiał ustąpić miejsca młodszemu, gdyż w wiek rozrodczy weszły jego córki – wyjaśnił Karol Świercz.</span></p>
<p> </p>
<p class="p5"><span class="s5"><strong>Andrzej Rutkowski</strong></span></p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2014/06/12/248402.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Konie</category>
			<author>info@tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy)</author>
			<pubDate>Thu, 12 Jun 2014 00:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/rolnictwo/zwierzeta/konie/ojcowizny-nie-sprzedam-2354541</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Upały źle wpływają na rozród</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/rolnictwo/zwierzeta/konie/upaly-zle-wplywaja-na-rozrod-2354540</link>
			<description>Problemy w rozrodzie, które zazwyczaj wynikają z chorób lub błędów w zarządzaniu stadem latem mogą się nasilić. Przyczyniają się do tego głównie wysokie temperatury. 
 </description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;">W okresie letnim, szczególnie, gdy panują wysokie temperatury, producenci trzody chlewnej borykają się z <strong>tzw. letnią niepłodnością</strong>. Ciepła pora roku oddziałuje negatywnie na użytkowość rozpłodową loch i knurów. <strong>Wydłuża się zarówno okres do wystąpienia rui po odsadzeniu prosiąt, jak i czas osiągnięcia dojrzałości płciowej przez loszki, a także pogarsza jakość nasienia samców. To przyczyny obniżenia wskaźników rozrodu w czasie intensywnych upałów.</strong><br /><br /><div data-article-box=""></div></div>
<div style="text-align: justify;">Stres cieplny <strong>zakłóca zagnieżdżenie embrionu</strong> i <strong>obniża przeżywalność zarodków</strong>. Liczba macior powtarzających ruję po inseminacji lub pokryciu wzrasta latem lub wkrótce po jego rozpoczęciu. Lochy początkowo uważane za prośne, u których nastąpi resorpcja płodu przed 45. dniem ciąży, nie wyproszą się jesienią lub wczesną zimą. W konsekwencji wskaźnik wyproszeń w listopadzie, grudniu i styczniu obniża się w gospodarstwie znacząco.<br /><br /><div data-article-box=""></div></div>
<div style="text-align: justify;">
<h4 style="text-align: justify;">Gdy brakuje rui</h4>
</div>
<div style="text-align: justify;">W okresie letnim, szczególnie u pierwiastek, bardzo często obserwuje się wydłużenie okresu pomiędzy odsadzeniem a rują. <strong>Niektóre samice w sezonie letnim w ogóle nie wykazują rui po odsadzeniu, co jest powodem ich całkowitego wycofania z rozrodu. </strong><br /><br /><div data-article-box=""></div></div>
<div style="text-align: justify;">Za ten stan odpowiada wzrost temperatury otoczenia, który osłabiając apetyt, powoduje niedożywienie. To z kolei prowadzi do niedoboru białka, energii oraz hormonów w organizmie karmiącej maciory i przyczynia się do opóźnienia lub całkowitego braku rui bądź też do występowania tzw. <strong>cichej rui po odsadzeniu prosiąt</strong>.<br /><br /><div data-article-box=""></div><img style="display: block; margin-left: auto; margin-right: auto;" src="https://topagrar.pl/media/uploads/pobórpaszy1.jpg" width="569" /><br />Zmniejszone pobieranie paszy przez lochy w okresie laktacji powoduje nie tylko zmniejszenie wagi odsadzeniowej prosiąt. Wpływa też na wyraźną utratę masy ciała przez maciorę, opóźnia jej wejście w kolejny cykl reprodukcyjny oraz obniża płodność. Oprócz dostarczenia wysokiego poziomu składników pokarmowych należy mieć na uwadze zwiększone zapotrzebowanie na energię w celu obniżenia temperatury ciała przez zwierzęta poprzez szybki oddech.<br /><br /><div data-article-box=""></div></div>
<div style="text-align: justify;">W czasie upałów u knurów obserwuje się osłabienie popędu płciowego, apatię i senność. Wzrost temperatury powietrza powyżej 29°C wywołuje pogorszenie jakości ejakulatu na 4 do 6 tygodni. Jeśli knur przez 2 tygodnie przebywa w temperaturze powyżej 26°C, zaczyna wytwarzać <strong>nasienie gorszej jakości</strong>. Obniża się odsetek plemników o ruchu prawidłowym oraz stwierdza się wzrost plemników patologicznych.<br /><br /><div data-article-box=""></div></div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Pierwszym krokiem ograniczającym wpływ stresu cieplnego na rozród loch powinna być sprawna i dobra wentylacja. </strong><br /><br /><div data-article-box=""></div></div>
<div style="text-align: justify;">
<h4 style="text-align: justify;">Jak zapobiegać?</h4>
</div>
<div style="text-align: justify;">Wszelkie metody ochładzania pomieszczeń, jednak bez nadmiernych przeciągów, będą zapobiegały pogorszeniu wyników rozrodu. Ponadto w miesiącach letnich należy zadbać różnymi sposobami o to, aby loszki i lochy w czasie laktacji<strong> pobierały jak najwięcej paszy</strong>. Należy podawać ją jak najczęściej (do 4–6 razy na dobę). W przypadku zwiększenia częstotliwości karmień trzeba pamiętać, aby zmniejszać ilość paszy w jednym odpasie. Lochy muszą mieć także <strong>stały dostęp do wody</strong> (minimum 15 litrów na dobę). Uchroni je to przed cichą rują lub opóźnieniem rui po odsadzeniu prosiąt. <br /><br /><div data-article-box=""></div></div>
<div style="text-align: justify;">Niedobór witamin, mikroelementów i nieprawidłowy wzajemny stosunek poszczególnych aminokwasów w dawce doprowadza do pogorszenia wskaźników rozrodczych. W celu zapobiegania letniej niepłodności można stosować w formie dodatku do paszy witaminę C (w ilości 1 g na sztukę). Dla lepszej skuteczności krycia, na 7–8 dni przed odsadzeniem prosiąt można też stosować w dawce pokarmowej preparaty dostarczające właściwe ilości witaminy E i selenu.<br /><br /><div data-article-box=""></div></div>
<div style="text-align: justify;">Znaczenie w skuteczności inseminacji ma świeżość nasienia. Należy na nią zwrócić uwagę, zwłaszcza jeśli problem z inseminacją pojawia się nagle. Nasienie musi być przechowywane w stałej temperaturze, niezależnie od tego, czy zostało pobrane od knurów w gospodarstwie, czy zakupione ze stacji unasieniania. Trzeba je podgrzewać stopniowo. Podczas przechowywania nasienie musi być co kilka lub kilkanaście godzin obracane.<br /><br /><div data-article-box=""></div></div>
<div style="text-align: justify;"><strong>Dominika Stancelewska</strong></div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font: 9.0px ‘Myriad Pro‘; letter-spacing: -0.1px;"><strong> </strong></span></div>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2014/06/12/243214.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Konie</category>
			<author>info@tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy)</author>
			<pubDate>Thu, 12 Jun 2014 00:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/rolnictwo/zwierzeta/konie/upaly-zle-wplywaja-na-rozrod-2354540</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Dorobek trzech pokoleń</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/rolnictwo/zwierzeta/konie/dorobek-trzech-pokolen-2354539</link>
			<description>W gospodarstwie Świdrowskich w Wyborowie pod Łowiczem gościliśmy już przed kilku laty. Zachodziły w nim wówczas gruntowne zmiany – ceniony w regionie hodowca Waldemar Świdrowski modernizował chlewnię i park maszynowy. Do przejęcia pałeczki w pokoleniowej sztafecie przygotowywał się syn Łukasz. Teraz sprawdziliśmy, czy zmiany wyszły gospodarstwu na dobre, a inwestycje przynoszą profity.
 </description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Hodowlą reprodukcyjną trzody chlewnej zajmował się już w latach 60. ubiegłego wieku ojciec Waldemara Świdrowskiego, który zaczynał od 5 loch. Hodował on również bydło mleczne. Waldemar Świdrowski przejął schedę w 1982 r. i postawił na hodowlę świń. Zaczynał od stada 10 loch i 19 ha gruntów ornych. W 1989 r. wybudował tuczarnię. Stado się powiększało – najpierw do 35 loch, a w 2000 r. osiągnęło stan 50 sztuk. Od roku 2000 do 2009 w gospodarstwie Świdrowskich powstały trzy nowe chlewnie, a trzy istniejące budynki zostały zaadaptowane na potrzeby hodowli. W 1996 r. rolnik wybudował porodówkę i odchowalnię prosiąt. W nowe millenium gospodarstwo wchodziło z nowym sektorem dla loch prośnych i sektorem krycia. Początkowo produkcja odbywała się na głębokiej ściółce. W 2006 r. właściciele rozpoczęli jednak gruntowną modernizację chlewni. Przeszli na rusztowy system utrzymania zwierząt, zainstalowali systemy wymuszonej wentylacji, paszociągi oraz auto­matyczne poidła. Ostatni etap modernizacji objął tuczarnię i zakończony został w 2012 r. </p>
<p>Dwa kierunki</p>
<p>W porodówce dzięki przebudowie liczbę kojców zwiększono do 40. Na odchowalnię składają się 4 komory mieszczące po 250 sztuk każda. Sektory krycia i loch prośnych znajdują się w osobnym budynku, a może w nim przebywać jednocześnie 140 loch. Jedna tuczarnia to obiekt składający się z 6 komór, z których każda pomieści 200 świń. W drugiej tuczarni jest utrzymywane kolejne 200 sztuk. Budowa nowych i przebudowa starych budynków sfinansowana została z własnych pieniędzy oraz zaciągniętych kredytów.</p>
<p>Stado podstawowe liczy dziś 150 loch rasy pbz oraz mieszańcowych pbz × wbz. Osiemdziesiąt z nich znajduje się pod oceną użytkowości Polsus. Działalność chlewni ukierunkowana jest dwutorowo – na produkcję tuczników, ale i produkcję loszek.</p>
<p>– Z własnego chowu pochodzą loszki potrzebne do remontu stada, ale rocznie sprzedajemy również do 400 sztuk innym rolnikom. Do celów reprodukcyjnych przeznaczane są najlepsze sztuki, reszta trafia do tuczarni. Jeśli chodzi o produkcję tuczników, to lochy białe kryte są knurami duroc × pietrain, gdyż otrzymywane potomstwo jest znacznie odporniejsze na choroby i szybciej przyrasta – wyjaśnia Łukasz Świdrowski.</p>
<p>W skali roku hodowcy dostarczają na rynek średnio 3000 tuczników. Większość produkowanego żywca wieprzowego jest klasyfikowana w klasie E i charakteryzuje się mięsnością na poziomie 58%. </p>
<p>Tajniki chlewni</p>
<p>Rolnicy gospodarują na 50 ha pól. Połowę areału wykorzystują na uprawę zbóż przeznaczanych na paszę dla zwierząt. Resztę zajmuje kukurydza, a sprzedaż tego ziarna dzięki własnej suszarni stanowi poważne dodatkowe źródło dochodu rolników. Pasza wytwarzana z własnego zboża przeznaczana jest głównie dla macior. Prosięta otrzymują prestartery i startery, zaś tuczniki żywione są gotowymi paszami pełnoporcjowymi. </p>
<p>– Paszociągi wykorzystujemy wszędzie, ale nie w porodówkach. Tam paszę zadajemy ręcznie, zależnie od potrzeb danej lochy. Dzięki temu można na bieżąco obserwować zwierzę, ocenić jego stan i kondycję, a w razie potrzeby reagować – wyjaśnia gospodarz. </p>
<p>Loszki w hodowli Świdrowskich są zapładniane sztucznie. Nasienie w 50% pochodzi od trzech importowanych knurów, które stale przebywają w chlewni i mają za zadanie stymulowanie rui u samic. Druga połowa nasienia pochodzi z zakupu. Od każdej lochy Łukasz Świdrowski uzyskuje średnio 11–12 odchowanych prosiąt w miocie. Każda z loch ma w roku średnio 2,4 miotu. Wymiana loszek odbywa się zwykle po 6. lub 7. miocie. Cykl jest stymulowany hormonalnie tylko u młodych loch, które dopiero trafiają do stada. Prosięta pozostają przy matce przez 28 dni, potem przechodzą na odchowalnię, gdzie przebywają, aż osiągną wagę 25–30 kg, by później przejść do tuczarni. Loszki szczepione są przeciwko parwowirozie, cirkowirusom i mykoplazmie. Prosięta odporność na różycę zyskują wraz z mlekiem matki, potem profilaktycznie otrzymują również preparaty chroniące przed cirkowirusami i mykoplazmą. W 3. dniu po narodzinach podawane jest im żelazo, są kastrowane, mają kurtyzowane ogonki i spiłowywane kiełki. Tuczniki trafiają do sprzedaży w wadze 110 kg. Tucz trwa średnio 150 dni od narodzin zwierzęcia.</p>
<p>Nauki z życia wzięte</p>
<p>– Modernizacja gospodarstwa pochłonęła ogromne środki, tymczasem z dochodowością w tej branży bywa bardzo różnie. Inwestycje zwracają się latami. Bez rozbudowy i unowocześnienia chlewni nie byłoby możliwe zwiększenie obsady zwierząt i podniesienie wydajności – mówi Łukasz Świdrowski. – Poniesione nakłady zwracają się również w inny sposób. Automatyzacja procesu zadawania pasz i pojenia, jak i rezygnacja z chowu ściołowego pozwalają zaoszczędzić mnóstwo czasu. Nawet przy świetnej organizacji pracy samo karmienie zwierząt musi codziennie zajmować ponad godzinę. Przysłowie mówi: „Czas to pieniądz” i dziś jest ono coraz bardziej aktualne. Tego czasu rolnikowi wciąż brakuje, ja ten zaoszczędzony mogę spożytkować na inne zadania w gospodarstwie lub poświęcić rodzinie. Wolę więc inwestować w usprawnianie chlewni niż np. w supernowoczesny sprzęt polowy, który będę latami spłacał, a wyprowadzał spod wiaty raz czy dwa razy w roku.</p>
<p>Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, iż zwiększanie produkcji nie rzutuje w przypadku gospodarstwa państwa Świdrowskich na jej jakość. Hodowcy co roku zdobywają nagrody i wyróżnienia na regionalnych wystawach zwierząt. W 2006 r. na Wojewódzkiej Wystawie Zwierząt Hodowlanych w Bratoszewicach ich loszka w kategorii loch krzyżówkowych zdobyła wiceczempionat, zaś w 2007 r. – czempionat. </p>
<p>– Syn przejmował gospodarstwo w 2007 r., gdy na rynku panowała zapaść. Wcześniej, na przełomie wieków, mieliśmy jeszcze gorsze doświadczenia. Kryzys dopadł nas w trakcie rozbudowy chlewni i musieliśmy wziąć kredyt, by utrzymać stado podstawowe. Te doświadczenia nauczyły nas, że w tej branży niczego nie da się przewidzieć i zawsze trzeba być przygotowanym na najgorsze. Dlatego nawet w najlepszym okresie nie można przejadać zysków ani na potęgę ich inwestować. Koniunktura nagle się skończy, a wtedy zabraknie rezerw – dodaje Waldemar Świdrowski.</p>
<p>Ostatnie załamanie na rynku żywca wieprzowego po wykryciu wirusa ASF u dwóch padłych dzików gospodarstwa Świdrowskich nie dotknęło.</p>
<p>– Cena na wbc spadła przez tydzień z 6,80 do 5 zł, gdy ważyły się losy ubojni w kwestii eksportu mięsa do Azji. Szybko potem jednak wróciła do przyzwoitego poziomu. Tymczasem wiele firm nie miało skrupułów i ograbiło swoich dostawców. Sytuacja ta uzmysłowiła nam słuszność obranego kierunku. Od ASF ucierpieli najbardziej rolnicy, którzy do tuczu kupują duńskie prosięta. Ponieśli bowiem koszty, których przy sprzedaży nie mogli odzyskać. Zamknięty cykl produkcyjny pozostawia z pewnością większy margines, w którym przesunąć można próg dochodowości. My odczuliśmy głównie spadek zainteresowania loszkami, ale zawsze możemy je przeznaczyć na tucz – mówi Świdrowski. </p>
<p>Grzegorz Tomczyk</p>
<div><span style="font: 9.0px ‘Myriad Pro‘; letter-spacing: -0.1px;"><strong> </strong></span></div>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2014/06/12/248367.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Konie</category>
			<author>info@tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy)</author>
			<pubDate>Thu, 12 Jun 2014 00:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/rolnictwo/zwierzeta/konie/dorobek-trzech-pokolen-2354539</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Optymalny moment krycia loch</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/rolnictwo/zwierzeta/konie/optymalny-moment-krycia-loch-2354538</link>
			<description>Krycie lub inseminacja loch muszą być wykonane w odpowiednim momencie jak najlepszej jakości nasieniem. Podstawowym warunkiem powodzenia tego zabiegu jest prawidłowe ustalenie terminu wystąpienia rui i określenie optymalnego czasu wykonania unasieniania.
 </description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wysoką skuteczność oproszeń można uzyskać tylko dzięki wysokiemu wskaźnikowi krycia loch. Powinien on wynosić ok. 90%. Uzyskiwanie tak dobrych wyników jest możliwe, jeżeli maciory zostaną pokryte we właściwym momencie. </p>
<p>Aby uzyskiwać dobre wyniki w kryciu lub inseminacji loch niezbędne jest trafne rozpoznawanie i obserwacja rui już od 1., a nie dopiero 3.–4. dnia po odsadzeniu prosiąt. Istotne jest także prawidłowe przeprowadzanie inseminacji, odpowiedni czas oraz częstotliwość przeprowadzonych zabiegów (najlepiej w obecności knura). Swoją rolę gra też indywidualne utrzymywanie loch przez co najmniej 30 dni po inseminacji.</p>
<p>Podstawą do uzyskania wysokiej skuteczności inseminacji loch jest ustalenie optymalnego czasu do przeprowadzenia zabiegu wraz z jego powtórzeniem (reinseminacją). Nieodpowiedni czas wykonania zabiegu (zbyt wcześnie lub zbyt późno) prowadzi do uzyskania niższych wskaźników oproszeń czy liczebności miotów.</p>
<p>Obserwacja rui</p>
<p>Dokładne ustalenie początku rui jest najważniejszym elementem decydującym o prawidłowo przeprowadzonej inseminacji bądź też pokryciu loch. Nasilenie kolejnych objawów rujowych następuje w odpowiedzi na hormony estrogenne uwalniające się z pęcherzyków jajnikowych. Gwarantuje to, że wybrany termin krycia lub inseminacji następuje w czasie, w którym komórki jajowe są uwalniane z pęcherzyków w procesie owulacji.</p>
<p>Dość powszechnym błędem jest inseminowanie lochy niewykazującej pełnego odruchu tolerancji w stosunku do knura. Feromony wydzielane przez knura są najlepszym czynnikiem pobudzającym odruch tolerancji u loch znajdujących się w stanie rui. Okres wystąpienia odruchu tolerancji to najwłaściwszy czas na wykonanie zabiegu unasieniania lub pokrycia lochy. Około 24 godzin od początku rui następuje jej szczytowy okres z objawem pełnej tolerancji. Ważne jest, aby ocena odruchu tolerancji oraz zabieg inseminacji były wykonane w obecności knura.</p>
<p>Owulacja, czyli moment, w którym komórki jajowe są uwalniane z pęcherzyków jajnikowych, występuje przeciętnie po upływie 66–85% czasu trwania odruchu tolerancji. Początek owulacji jest bardzo zróżnicowany i zależy m.in. od okresu od odsadzenia do wystąpienia rui, od liczby porodów czy pory roku. Plemniki knura przeżywają przeciętnie w drogach rodnych samicy od 24 do 36 godzin od momentu przeprowadzenia zabiegu inseminacji. Komórki jajowe mogą być zapłodnione i rozwinąć się w zarodki tylko do 8 godzin po owulacji. Zapłodnienie i liczba rozwijających się zarodków są najbardziej uzależnione od czasu inseminacji w stosunku do owulacji (optymalny czas inseminacji to 12 godzin przed owulacją).</p>
<p>Długi okres między odsadzeniem a pojawieniem się rui jest bezpośrednio skorelowany z krótkim odstępem między rują a wystąpieniem owulacji. U takich zwierząt owulacja może występować równocześnie z pierwszymi objawami rujowymi, co oczywiście wpływa ujemnie na płodność.</p>
<p>Moment krycia</p>
<p>Ważnym elementem w przebiegu procesów fizjologicznych związanych z rozrodem jest także utrzymanie odpowiednio długiego dnia świetlnego (co najmniej 16 godzin). Jako regułę należy wprowadzić też zasadę dwukrotnego w ciągu dnia wyszukiwania rui, najlepiej w okresie spokoju w chlewni. Obserwację powinno się przeprowadzać w godzinach od 6 do 9 oraz od 16 do 19. Idealnym rozwiązaniem jest wyszukiwanie rui co 10–12 godzin, zawsze jednak z wykorzystaniem knura. Począwszy od dnia odsadzenia lochy muszą być stymulowane knurem dwa razy dziennie. Intensywna ekspozycja knura w tym okresie wpływa na uzyskanie większej liczby loch wykazujących ruję. Knur powinien być przeprowadzany przed głowami macior w takim tempie, aby każda locha miała szansę zareagować na jego obecność. Konieczne jest wyposażenie korytarza, po którym maszeruje knur, w specjalne przegrody. Ułatwi to zatrzymanie samca przed niewielką liczbą loch (maksymalnie 8), ocenę odruchów płciowych i przeprowadzenie zabiegu inseminacji.</p>
<p>Przy rujach wczesnych (3–4 dni po odsadzeniu prosiąt) pierwsze krycie wykonuje się 24 godziny po zauważeniu objawów, a następnie po kolejnych 12 godzinach. Przy rujach terminowych występujących 5 dni po odsadzeniu prosiąt pierwsze krycie należy przeprowadzić 12 godzin po zauważeniu rui, następne po kolejnych 12 godzinach. Z kolei ruje późne, a więc występujące 7–10 dni po odsadzeniu, wymagają krycia natychmiastowego po zauważeniu objawów i powtórzenia go po ok. 12 godzinach.</p>
<p>Więcej niż 80% loch manifestuje ruję do 7 dni po odsadzeniu prosiąt. Stwierdzono ponadto, że z tej puli zwierząt większość wykazuje objawy rujowe w czasie od 4 do 6 dni po odsadzeniu. Lochy, u których ruja występuje wcześniej po odsadzeniu, mają owulację w późniejszym okresie rui, zaś lochy wykazujące ruję później po odsadzeniu, owulują wcześniej.</p>
<p>Podczas wykonywania zabiegu inseminacji należy wyeliminować wszelkie przyczyny niepokoju zwierząt. Stres jest bowiem wrogiem płodności. Dotyczy to także późniejszego okresu utrzymania loch. Około 30. dnia od inseminacji bądź pokrycia zarodki są już zagnieżdżone w błonie śluzowej macicy. Do tego czasu nadmierne stresowanie loch może doprowadzić do zaburzeń i wczesnego zamierania zarodków. Aby tego uniknąć, należy zapewnić maciorom jak największy spokój.</p>
<p>Czas po pokryciu</p>
<p>Lochy najczęściej odsadzane są w czwartek, jest to też naturalny sposób synchronizacji rui i owulacji u znacznego odsetka macior. Odsadzenie prosiąt od lochy wskutek zniesienia działania prolaktyny wywołuje ruję najczęściej na 4.–5. dzień (poniedziałek, wtorek). Przyczyną wydłużenia okresu między odsadzeniem a wystąpieniem rui może być niedostateczne pobieranie paszy w okresie laktacji. Czasem okazuje się, że problem z płodnością i niską liczebnością miotów ogranicza się do loch pierwiastek. </p>
<p>Jeżeli w stadzie jest ich zbyt dużo (powyżej 15–20%), wpływa to niekorzystnie na wydajność całego stada. Młode loszki pobierają stosunkowo mało paszy podczas laktacji, co predysponuje je do wystąpienia problemów z płodnością.</p>
<p>Od momentu odsadzenia aż do czasu krycia należy kontynuować karmienie macior paszą przeznaczoną dla loch karmiących ad libitum, czyli do woli. Dodatkowo organizm lochy można wspomagać poprzez stosowanie flushingu, czyli żywienia bodźcowego. Polega ono na podniesieniu poziomu energii w dawce pokarmowej, co wpływa korzystnie na uzyskanie większej liczby owulujących pęcherzyków jajnikowych. Jest to konieczne ze względu na uruchomienie łańcucha neurohormonalnego podwzgórze – przysadka mózgowa – jajnik, co decyduje o rozwoju pęcherzyków i owulacji. Zastosowanie dużych poziomów witamin i mikroelementów gwarantuje odpowiednią liczbę włókien mięśniowych oraz późniejszą masę miotu. Konieczne jest uzupełnianie diety loch od odsadzenia do pokrycia i stosowanie odpowiedniej zawartości wit. A, C, kwasu foliowego, manganu czy jodu w paszy.</p>
<p>Po pokryciu następuje zmiana paszy na taką, która przeznaczona jest dla loch w niskiej ciąży. Jej ilość należy regulować w zależności od kondycji samicy. Lochy przez co najmniej 4 tygodnie po unasienieniu muszą przebywać w pojedynczych kojcach. Jest to dobry moment na odbudowanie ich kondycji i rezerw organizmu, które zostały uszczuplone w trakcie laktacji.</p>
<p>Każde gospodarstwo powinno wypracować sobie odpowiedni schemat krycia i inseminacji. rolnicy osiągają to na podstawie własnych obserwacji objawów rui i występowania odruchu tolerancji u loch. Przebieg rui, jej długość, wyrazistość, czas występowania odruchu tolerancji wykazują zmienność o sobniczą i zależą od wielu czynników. Można wśród nich wyliczyć: warunki utrzymania zwierząt, paszę, genetykę czy obsługę.</p>
<p>Dominika Stancelewska</p>
<div><span style="font: 9.0px ‘Myriad Pro‘; letter-spacing: -0.1px;"><strong> </strong></span></div>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2014/06/12/248366.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Konie</category>
			<author>info@tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy)</author>
			<pubDate>Thu, 12 Jun 2014 00:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/rolnictwo/zwierzeta/konie/optymalny-moment-krycia-loch-2354538</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Jednak mamki</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/rolnictwo/zwierzeta/konie/jednak-mamki-2354537</link>
			<description>Od lat celem Ryszarda Wróblewskiego jest efektywny i przynoszący dochód opas buhajków ras mięsnych do wagi ciężkiej. Z doświadczenia wie, że najlepsza w tym celu jest rasa limousine. Dziś w gospodarstwie pomagają mu dorośli synowie: Grzegorz i Marcin. Razem postanowili, że zmienią nieco kierunek działalności i w stadzie pojawią się już niedługo krowy mamki.
 </description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kupujemy dość liczne partie odsadków rasy limousine ok. 30–40 sztuk na raz. Obecnie opasamy trzy takie partie pochodzące z trzech różnych gospodarstw. W sumie jest to 110 opasów. Interesują nas tylko buhajki, gdyż opas jałówek nawet tak wydajnej rasy jak limousine nie jest opłacalny. Chcąc kupić pokaźną i wyrównaną grupę odsadków ważących ok. 250 kg trzeba mieć kontakt z odpowiednio dużymi stadami. U nas na Lubelszczyźnie tak dużych stad nie ma, chociaż trzeba przyznać, że jest coraz więcej gospodarstw podejmujących hodowlę bydła rasy limousine, w tym typowo zarodowych. Póki co, odsadki zakupujemy na Mazurach z gospodarstw, w których utrzymuje się ok. 100 krów mamek. Oczywiście zakup takich odsadków to duży koszt, który znacznie obniża dochodowość naszej działalności, dlatego dzwonimy po różnych stadach z zamiarem kupna krów mamek i jałówek cielnych rasy limousine. Na początek tylko po części chcemy uniezależnić się od zakupu odsadków do opasu, a z czasem, w zależności co bardziej będzie się opłacało, bardzo  możliwe, że stado podstawowe zwiększymy do takich rozmiarów, iż zakupy buhajków nie będą już potrzebne – stwierdził Ryszard Wróblewski.</p>
<p>Głównie do Grecji</p>
<p>– Buhaje w wadze 600–700 kg sprzedajemy na eksport głównie do Grecji. Na krajowym rynku nie możliwe jest uzyskanie równie wysokich cen, które i tak nie są takie jak były kiedyś i jak byśmy chcieli. Wszystko psuje brak sprzedaży na rynek turecki, który, jak wiadomo, jest wynikiem zakazu uboju rytualnego. Turcja to bardzo dobry kierunek sprzedaży, niestety, póki co jest dla nas zamknięty. Korzystają na tym inni, chociażby Francuzi. Ostatnią partię buhajów do Grecji sprzedaliśmy w listopadzie zeszłego roku po cenie <br /> 9 zł/kg żywca. Właściwie tylko Grecy kupują nasze zwierzęta i niestety ostatnio zaczynają grymasić i obniżać ceny. Gdyby nadal był aktywny alternatywny rynek turecki, to do tego by nie doszło – powiedział hodowca.</p>
<p>Kupcy <br /> wolą limousine</p>
<p>– Opasaliśmy już różne rasy bydła m.in. simentalską, a także krzyżówki i wniosek jest jeden – najlepiej wychodzi się na rasie limousine, u której w parze idą dobre przyrosty, wybitna mięsność i niskie otłuszczenie tuszy. Jednak najważniejsze jest to, że ta rasa bardzo dobrze się sprzedaje. Jest poszukiwana na rynku, można uzyskać za nią lepszą cenę niż za tej samej jakości sztuki innych ras. Dziś to rynek, a właściwie popyt, ma największy wpływ na charakter produkcji jaką prowadzimy, a więc i rasę, jaką utrzymujemy. Trzeba być elastycznym. Kiedyś specjalizowaliśmy się w tzw. opasówce, czyli kupowaliśmy małe cielęta (ważące maksymalnie do 100 kg) i opasaliśmy do 300 kg i sprzedawaliśmy do Włoch. Jednak skończył się popyt na ten towar. Owszem, jakiś zbyt zawsze jest, ale już nie ma tylu chętnych i  nie po tak dobrych cenach jak kiedyś.</p>
<p>Przez cały rok mamy jednakową bazę paszową. Buhaje opasamy kiszonką z kukurydzy, sianem, kiszonymi wysłodkami buraczanymi oraz paszami treściwymi: śrutami z własnych zbóż, a także śrutą rzepakową i sojową. Dopełnieniem kompletnej dawki jest dodatek mineralno-witaminowy. Średnie przyrosty dobowe, jakie uzyskujemy to 1,2 kg – oznajmił rolnik.</p>
<p>Lepiej, gdy chodzą</p>
<p>Jak twierdzi Ryszard Wróblewski, dziś nikt z kupujących nie chce bydła z uwięzi, gdyż jest ono bardziej otłuszczone i nie umie chodzić, co stwarza problemy przy załadunku i rozładunku, a także częściej zdarzają się u niego zachowania agresywne. Ponadto bydło, które chodzi wyrabia sobie mięśnie. Dlatego w jego gospodarstwie buhaje są utrzymywane luzem na głębokiej ściółce w trzech oddzielnych grupach wagowo-wiekowych. Każda z tych grup liczy ok. 35 sztuk i posiada swój oddzielny utwardzony wybieg na świeżym powietrzu. Najstarsza grupa to zwierzęta w wadze ok. 650 kg i lada dzień zostaną sprzedane. Druga grupa charakteryzuje się średnią wagą ok. 500 kg i będzie sprzedawana we wrześniu, a najmłodsza partia to zwierzęta w wadze 320–350 kg, których sprzedaż jest planowana na koniec roku.</p>
<p>Budynek, w którym są utrzymywane buhaje, pierwotnie był bazą kontumacyjną, gdyż Ryszard Wróblewski wraz z ojcem sprzedawał bydło opasowe do Włoch. Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych do takiej sprzedaży eksportowej potrzebne były bazy kontumacyjne w celu przeprowadzenia badań w kierunku pryszczycy i brucelozy oraz trzytygodniowej kwarantanny. Z czasem Polska została uznana za kraj wolny od tych chorób, w kierunku których prowadzone są badania okresowe i bazy kontumacyjne nie są już potrzebne.</p>
<p>Na początek 15</p>
<p>– W wielu stadach z krowami mięsnymi występuje sezonowość wycieleń. Mamki cielą się zazwyczaj przed wyjściem na pastwiska, czyli na przełomie zimy i wiosny, co oznacza, że 7-miesięczne odsadki są odganiane od matek na jesieni podczas zejścia z pastwisk. W związku z czym, buhajki do opasu kupujemy głównie na jesieni.</p>
<p>Wsad, czyli zakup cieląt lub odsadków do opasu jest bardzo drogi. Dla przykładu cielę simentalskie ważące ok. 100 kg kosztuje dzisiaj 1900 zł, z kolei zakup odsadka limousine w wadze ok. 250 kg, to koszt ok. 3 tys. zł. Dlatego bardzo poważnie myślimy o krowach mamkach, których na początek chcemy mieć 15 sztuk – zakończył Ryszard Wróblewski.</p>
<p>Andrzej Rutkowski</p>
<div><span style="font: 9.0px ‘Myriad Pro‘; letter-spacing: -0.1px;"><strong> </strong></span></div>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2014/06/12/248365.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Konie</category>
			<author>info@tygodnik-rolniczy.pl (Tygodnik Poradnik Rolniczy)</author>
			<pubDate>Thu, 12 Jun 2014 00:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/rolnictwo/zwierzeta/konie/jednak-mamki-2354537</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
	</channel>
</rss>
