<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" version="2.0">
	<channel>
		<title>Raporty i analizy rynkowe</title>
		<link>https://halowies.pl/wh/raporty-i-analizy-rynkowe</link>
		<description></description>
              <atom:link href="https://halowies.pl/wh/raporty-i-analizy-rynkowe/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />		<item>
			<title>Jakie gadżety i akcesoria erotyczne kupują Polacy na walentynki? I dlaczego zawsze robią to w środę?</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/wh/raporty-i-analizy-rynkowe/jakie-gadzety-i-akcesoria-erotyczne-kupuja-polacy-w-walentynki-i-dlaczego-zawsze-robia-to-w-srode-2503012</link>
			<description>Jak pokazują dane sprzedażowe Allegro, początek lutego to dla Polaków – obok okresu przedświątecznego – najgorętszy czas na zakupy akcesoriów erotycznych. Choć te szczególne momenty w roku przynoszą zauważalne wzrosty w liczbie transakcji, to jednak nie są to wyłącznie jednorazowe zrywy. W 2024 roku Walentynki przypadają w środę, i to właśnie w środy, w dodatku w środku dnia – dokonywanych jest najwięcej zakupów z kategorii „gadżety i akcesoria erotyczne”.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak wskazuje Allegro kategoria „erotyka” cieszy się na platformie coraz większym zainteresowaniem – wzrasta nie tylko liczba zakupów, ale i samych kupujących akcesoria erotyczne. W tym roku dodatkowo Walentynki wypadają w dniu największej aktywności w tym segmencie produktowym, to właśnie w środy najczęściej klienci robią zakupy w kategorii erotyka. Do koszyków najczęściej trafiają wibratory, stymulatory i pierścienie.</p>

<h2>Jak pandemia zmieniła nawyki erotyczne Polaków?</h2>

<p>Zacznijmy od początku – liczby wskazują wyraźnie, że czas lockdownu zmienił potrzeby seksualne Polaków. W porównaniu z rokiem 2019, w czasie pandemii Polacy chętniej przeglądali oferty akcesoriów i gadżetów erotycznych, takich jak masażery i motylki czy lalki miłości.</p>

<p>Co ciekawe, tendencje wzrostowe od tego czasu wciąż się utrzymują. Stale przybywa kupujących zapasy prezerwatyw czy lubrykanty, wśród których do ulubionych wariantów (obok bezsmakowych) należą guarana i truskawka. Na przestrzeni lat coraz bardziej doceniamy też rolę perfum erotycznych, których w 2023 r. sprzedało się blisko o jedną trzecią więcej niż w roku poprzednim.</p>

<p>Nie jest zaskoczeniem, że poszukujący produktów w kategorii erotyka najczęściej wpisują hasło „gadżety erotyczne”. W przypadku bardziej sprecyzowanych upodobań w okno wyszukiwarki trafiają słowa takie jak: wibrator, dildo, erotyczny czy sex.</p>

<p>Kobiety najczęściej sięgają po damskie klasyki, czyli wibratory i pingwinki. Wśród innych wyszukiwanych fraz popularnością cieszą się także: bodystocking (erotyczna bielizna), masażery czy… gry erotyczne lub karciane.</p>

<p>Coraz śmielsi stajemy się z kolei wybierając bieliznę i odzież erotyczną. Użytkownicy Allegro sięgają po odważne modele kostiumów, kompletów i przebrań. Decydują się też na zakup bielizny z wycięciami i produktów z kategorii bodystocking. Na popularności zyskuje także bielizna erotyczna dla mężczyzn.</p>

<h2>W jakim mieście kupuje się najwięcej gadżetów erotycznych?</h2>

<p>Jak pokazują dane Allegro, najwięcej transakcji w tej kategorii jest zawieranych w województwie mazowieckim, śląskim i wielkopolskim. Jeśli chodzi o konkretne miasta, najczęściej akcesoria i gadżety erotyczne zamawiają mieszkańcy Warszawy, Krakowa i Wrocławia. Główną grupą kupujących w tym segmencie są osoby w wieku od 25 do 34 roku życia, z czego najaktywniejszymi konsumentami są mężczyźni.</p>

<p>Co ciekawe, na intymne poszukiwania pozwalamy sobie najczęściej w środku tygodnia. To właśnie w środę realizowanych jest najwięcej transakcji z kategorii „erotyka”. Interesujący jest także fakt, że wiele zakupów realizowanych jest w samo południe. Później po erotyczne akcesoria sięgamy statystycznie najczęściej w godzinach wieczornych, około godziny 21:00-22:00.</p>

<p>Na kilka dni przed Walentynkami na Allegro następuje widoczny wzrost zainteresowania książkami obyczajowymi, w tym erotykami. W przypadku literatury erotycznej kupowane są starsze, ale popularne serie jak na przykład książki E.L. James z historiami Christiana Greya czy książki Joanny Balickiej, zaś w zeszłym roku jeśli chodzi o romanse i literaturę obyczajową popularnością cieszyły się książki skierowane do młodszych czytelników, jak np. seria Flawless Marty Łabędzkiej. Początek lutego to także znaczny, choć chwilowy wzrost sprzedaży w grach planszowych dla dorosłych. Pik sprzedażowy tej kategorii zaczyna się jeszcze wcześniej niż w przypadku książek.</p>

<p>Na Allegro w kategorii erotycznej można znaleźć ponad 4,6 miliona ofert.</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.wiadomoscihandlowe.pl/images/2024/02/09/509999.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Raporty i analizy rynkowe</category>
			<author>info@wiadomoscihandlowe.pl (wiadomoscihandlowe.pl)</author>
			<pubDate>Fri, 09 Feb 2024 21:02:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/wh/raporty-i-analizy-rynkowe/jakie-gadzety-i-akcesoria-erotyczne-kupuja-polacy-w-walentynki-i-dlaczego-zawsze-robia-to-w-srode-2503012</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Czego Polacy boją się bardziej niż wysokich cen żywności w sklepach?</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/wh/raporty-i-analizy-rynkowe/czego-polacy-boja-sie-bardziej-niz-wysokich-cen-zywnosci-w-sklepach-2502464</link>
			<description>Blisko 94 proc. polskiego społeczeństwa boi się przynajmniej jednego spośród 37 możliwych wkrótce czarnych scenariuszy - wynika z raportu pt. „Bieżące lęki i obawy Polaków”. Dotychczas Polaków mocno straszyły wysokie ceny w sklepach? Jak wygląda to dzisiaj?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak pokazuje najnowszy raport pt. „Bieżące lęki i obawy Polaków”, oparty na cyklicznym badaniu opinii społecznej na ponad tysiącu osób, blisko 94 proc. dorosłych Polaków boi się przynajmniej jednego z prawie 40 scenariuszy podanych w ankiecie. Ponad 2 proc. uczestników sondażu niczego się nie obawia. Mniej niż 1 proc. respondentów lęka się czegoś, co nie zostało uwzględnione przez badaczy. Z kolei przeszło 3 proc. jest niezdecydowanych.</p>

<p>– Większość badanych obawia się najbliższej przyszłości, bo ostatnie lata były trudne społecznie, ekonomicznie i politycznie. Obecna sytuacja jest o tyle ciekawa, że jesteśmy w cyklu kilku kampanii wyborczych, mając już za sobą wybory parlamentarne, a przed nami – wybory samorządowe, do Parlamentu Europejskiego i prezydenckie. Wszystko to podnosi coraz bardziej poziom lęków społecznych dotyczących głównie braku dostępu do służby zdrowia, inflacji, bezpieczeństwa energetycznego, potencjalnej napaści Rosji na Polskę czy nielegalnego napływu imigrantów. To wszystko stanowi paliwo wyborcze. Politycy wykorzystują je, by zbijać kapitał polityczny – mówi dr Michał Pienias z Uczelni Łazarskiego w Warszawie.</p>

<p>Mając na uwadze aktualną sytuację, autorzy realizowanego badania poszerzyli ostatnio do 37 pozycji listę możliwych lęków i obaw. Uczestnicy sondażu mieli wskazać wszystko, czego obawiają się, że może wystąpić w najbliższym czasie. Tym razem najwięcej osób, czyli blisko 49 proc. ankietowanych, zaznaczyło choroby najbliższych.</p>

<p>Co ciekawe, w poprzednich edycjach raportu na szczycie obaw była inflacja, w tym utrata wartości pieniądza.</p>

<p>- Inflacja spadła z pierwszego miejsca, ale pamiętajmy, że lęk przed chorobami bliskich ma też wymiar ekonomiczny. Może objawiać się zwiększonymi wydatkami na profilaktykę zdrowia. Z punktu widzenia politycznego to kluczowy temat. Dostęp do bezpłatnej służby zdrowia, czas oczekiwania i jakość świadczonych usług to bacznie obserwowane kwestie przez Polaków – zapewnia Michał Pajdak, jeden ze współautorów raportu z platformy ePsycholodzy.pl.</p>

<p>Na drugim miejscu w zestawieniu widać lęk przed własną chorobą, stratą swojego zdrowia – prawie 39 proc.. Inflacja, w tym utrata wartości pieniądza, jest na trzeciej pozycji – niemal 38 proc. W TOP5 jest też wzrost cen żywności i innych towarów dostępnych w sklepach – blisko 31 proc., a także podwyżka kosztów energii elektrycznej i ogrzewania – 30 proc.</p>

<p>Jak komentuje Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl, wskazywanie przez około co trzecią osobę obaw dotyczących ww. kwestii sugeruje, że poważnie dręczą one społeczeństwo. W obliczu trudności zdrowotnych, ekonomicznych oraz społecznych lęki przed chorobami mogą być aktualnie bardziej akcentowane.</p>

<p>– Do skutków sytuacji pandemicznej należą problemy zdrowotne osób, które przeszły COVID19. Polacy mają w pamięci trudności w dostępnie do lekarzy specjalistów, wynikające z długich kolejek i braków kadrowych w służbie zdrowia. Lęki o sprawy zdrowotne mogą zatem nasilać się sezonowo. Natomiast czynniki ekonomiczne zawsze mają duży wpływ na poczucie bezpieczeństwa obywatela. W ostatnich latach zostało ono zaburzone przez wysoką inflację, wynikającą nie tylko z wojny w Ukrainie, ale też z błędów popełnionych przez miniony rząd oraz Narodowy Bank Polski – wyjaśnia ekspert z Uczelni Łazarskiego.</p>

<p>Poza pierwszą piątką w zestawieniu występują takie zagrożenia, jak anomalie pogodowe (mrozy, śnieżyce, huragany, powodzie) – blisko 29 proc., obniżenie jakości życia – ponad 28 proc., napływ imigrantów – przeszło 25 proc., śmierć najbliższych – prawie 23 proc., a także powrót pandemii – niecałe 23 proc.</p>

<p>– Temat napływu imigrantów wykazuje wyjątkową dynamikę. Rok temu obawiało się go 17 proc., a pół roku temu – 23 proc. Oznacza to, że ten problem jest widoczny i stale rośnie, a Polacy doświadczają go w praktyce. I nie chodzi tu tylko o kwestie wynikające z wojny. W wielu małych miejscowościach pojawiają się licznie imigranci zarobkowi z Azji. Wnoszą oni do gospodarki nowe umiejętności, siłę roboczą i przedsiębiorczość. Wspierają też wzrost gospodarczy poprzez zwiększanie potencjału produkcyjnego i konsumpcji. Jednak wielu Polaków może mieć poczucie, że przyjezdni zabierają im pracę bądź robią konkurencję na rynku – zwraca uwagę Michał Pajdak.</p>

<p>Podsumowując, należy wskazać, że najmniej lęków i obaw budzi wśród Polaków upadek wspólnoty kościelnej – blisko 3 proc.. Nieco więcej osób boi się wahań cen nieruchomości – ponad 4 proc., rozpadu własnego związku lub rozwodu – przeszło 5 proc., wzrostu cen walut – 6 proc., a także wypadku komunikacyjnego – ponad 7 proc.</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.wiadomoscihandlowe.pl/images/2024/02/02/520512.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Raporty i analizy rynkowe</category>
			<author>info@wiadomoscihandlowe.pl (wiadomoscihandlowe.pl)</author>
			<pubDate>Fri, 02 Feb 2024 14:35:15 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/wh/raporty-i-analizy-rynkowe/czego-polacy-boja-sie-bardziej-niz-wysokich-cen-zywnosci-w-sklepach-2502464</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Sklepy tracą klientów. Największy problem mają hipermarkety</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/wh/raporty-i-analizy-rynkowe/sklepy-traca-klientow-najwiekszy-problem-maja-hipermarkety-2501841</link>
			<description>Liczba wizyt w sklepach spożywczo-przemysłowych zmniejszyła się w zeszłym roku niemal w każdym obserwowanym formacie, a najbardziej w hipermarketach – o 8,1 proc. Tylko dyskonty odnotowały wzrost i to niewielki, bo o 1,2 proc. Natomiast wszystkie segmenty, bez wyjątku, straciły odwiedzających. Tu też na najmocniejszym minusie są hipermarkety (-3,4 proc.). Z kolei najwięcej wizyt wygenerowały sklepy convenience i dyskonty – wynika z badania Proxi.cloud i UCE Research.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W zeszłym roku w porównaniu do 2022 r. nastąpił minimalny spadek ruchu (-1,7 proc. r/r) w sklepach spożywczo-przemysłowych w Polsce. Dotyczyło to dyskontów, supermarketów, hipermarketów i sieci convenience. Przy tym na całym rynku ubyło mniej klientów (-1 proc. r/r) niż wizyt.</p>

<p>– Przyczyn takiego stanu rzeczy można upatrywać w rosnącej popularności usług cateringowych, a także pozwalających na dowóz zakupów do domu. To sprawia, że pewna część populacji znacznie rzadziej udaje się do sklepów albo całkowicie rezygnuje z wizyt w tych placówkach na rzecz e-handlu. W tym roku delikatny trend spadkowy powinien się utrzymać ze względu na ww. czynniki – mówi Mateusz Nowak, jeden ze współautorów badania z Proxi.cloud.</p>

<p>Należy dodać, że dynamika liczby wizyt i klientów zmieniała się w ciągu roku. – W pierwszych kwartałach mieliśmy do czynienia ze wzrostem ruchu, a dopiero od wakacji zaczęły się spadki, zarówno w zakresie liczby odwiedzin, jak i klientów. Można zatem podejrzewać, że w 2024 r., przynajmniej na początku, zauważalna będzie pewna tendencja spadkowa. Niemniej wiele zależy od kondycji gospodarki, poziomu inflacji oraz popularności usług cateringowych i dowozu jedzenia – wyjaśnia dr Nikodem Sarna, drugi ze współautorów badania z firmy technologicznej Proxi.cloud.</p>

<p>Analiza wykazała również, że r/r zmniejszył się ruch prawie we wszystkich analizowanych formatach, tj. w supermarketach – o 1,4 proc., w sieciach convenience – o 3,2 proc., a w hipermarketach – aż o 8,1 proc.</p>

<p>Wyjątkiem były dyskonty, które odnotowały delikatny wzrost – o 1,2 proc. r/r. Zdaniem Mateusza Nowaka, wyniki mogą być efektem przyzwyczajenia konsumentów do robienia zakupów w najbliższej okolicy, gdzie dominują sklepy convenience i dyskonty. Przy tym przewaga tych drugich polega na większym asortymencie i z reguły niższych cenach jednakowych produktów.</p>

<p>– Powyższe wyniki mogą też być rezultatem większej wrażliwości klientów na ceny produktów żywnościowych.  Dyskonty, które z definicji grają kartą tanich zakupów, mogły okazać się w związku z tym bardziej odporne na spadki, a nawet przejąć część ruchu od innych kategorii sklepów – uważa dr Nikodem Sarna.</p>

<p>Jak informują analitycy z UCE Research, wszystkie formaty r/r straciły klientów, a najwięcej hipermarkety – 3,4 proc. Za nimi w zestawieniu są supermarkety ze spadkiem r/r o 1,7 proc. Sieci convenience i dyskonty r/r utraciły tyle samo, czyli po 1,2 proc. odwiedzających.</p>

<p>– Spadki we wszystkich formatach mogą być wynikiem zmniejszenia się liczby osób chodzących na zakupy w ramach jednego gospodarstwa domowego i usług dowozu zakupów. Hipermarkety wypadają pod tym względem najgorzej z powodu najmniejszej dostępności – podkreśla Mateusz Nowak.</p>

<p>Różnica średniej liczby wizyt przypadająca na jednego shoppera oraz średniego czasu wizyty między rokiem 2022 a 2023 pozostaje znikoma. – Przeciętny klient uczęszcza na zakupy co 2-3 dni i spędza tam średnio 15 minut. Są to wartości, które powinny się utrzymać także w 2024 r. – stwierdzają autorzy badania.</p>

<p>W przypadku średniej liczby wizyt w podziale na typ sklepu różnice kształtują się na poziomie mniejszej niż 0,5 proc., czyli pozostały praktycznie bez zmian. – Najwięcej wizyt generują sklepy convenience i dyskonty. To wynika z najpokaźniejszej ilości placówek tych formatów i ich rozmieszczenia w najgęściej zaludnionych obszarach w kraju – analizują badacze.</p>

<p>Ponadto z analizy wynika, że czas trwania pojedynczych zakupów w 2023 roku pozostał na bardzo podobnym poziomie jak rok wcześniej (-0,6 proc. r/r dla całego rynku). To samo dotyczy średniego łącznego czasu spędzonego w sklepach (-1,4 proc. r/r). – Te wyniki są odzwierciedleniem pewnej niezmienności i stabilności w nawykach zakupowych Polaków. Stąd też w tym roku można spodziewać się zbliżonych wartości ww. wskaźników. Jednak zmiany o tej sile r/r raczej nie powinny być dla branży istotne w kontekście zysków – przekonuje Mateusz Nowak.</p>

<p>W poszczególnych formatach również można zauważyć niewielkie spadki obu ww. wskaźników, tj. czasu trwania pojedynczych zakupów i średniego łącznego wyniku. Wyjątkiem są dyskonty, które odnotowały dwa wzrosty na jednakowym poziomie – 0,3 proc. r/r. Pozostałe segmenty są na minusie, a najbardziej hipermarkety i supermarkety – odpowiednio 1,9 proc. r/r i 1,4 proc. r/r – Różnice te mogą być spowodowane częściowym przejściem na zakupy w dyskontach kosztem supermarketów i hipermarketów. Z powodu utrzymującej się wysokiej inflacji ludzie w dużej mierze kupowali produkty pierwszej potrzeby, rezygnując z mniej istotnych produktów, dostępnych w większych sklepach – objaśnia dr Sarna.</p>

<p>Patrząc na ubiegłoroczne wyniki, Mateusz Nowak przewiduje, że po dość słabym czwartym kwartale 2023 r., na rynku sklepów spożywczych w krótkim terminie mogą dalej występować delikatne spadki liczby klientów czy ruchu. W dłuższej perspektywie ta sytuacja powinna się jednak ustabilizować. Natomiast finalnie ww. wskaźniki w tym roku będą się kształtować dość podobnie jak w ub.r.</p>

<p>– Wiele też zależy od tego, jak sieci notujące największe spadki zareagują na wskazane tendencje. Być może wyniki badania skłonią je do przetasowań w ofercie lub do modyfikacji sposobu komunikowania o niej. Tu i teraz nie zapowiadają się żadne drastyczne zmiany – podsumowuje dr Sarna.</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.wiadomoscihandlowe.pl/images/2024/01/26/519254.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Raporty i analizy rynkowe</category>
			<author>info@wiadomoscihandlowe.pl (wiadomoscihandlowe.pl)</author>
			<pubDate>Fri, 26 Jan 2024 08:39:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/wh/raporty-i-analizy-rynkowe/sklepy-traca-klientow-najwiekszy-problem-maja-hipermarkety-2501841</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
	</channel>
</rss>
