<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" version="2.0">
	<channel>
		<title>Ludzie tworzący polską wieś - HaloWies</title>
		<link>https://halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie</link>
		<description></description>
              <atom:link href="https://halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />		<item>
			<title>Jakie przesądy związane ze śmiercią i pogrzebem przetrwały do dziś?</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/jakie-przesady-zwiazane-ze-smiercia-i-pogrzebem-przetrwaly-do-dzis-2353440</link>
			<description>Już od zarania dziejów ludzie wierzyli, że pewne rzeczy albo znaki mogą przynieść szczęście lub wręcz przeciwnie – zwiastować pecha. Przesądy związane ze śmiercią i pogrzebem pokazują, jak wielkim szacunkiem darzymy te sfery życia. Takich wierzeń jest sporo, ale które z nich przetrwały do dziś?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Rytuały tuż przed śmiercią są bardzo ważne</h2>

<p>Śmierć bliskiej osoby może być spodziewana i wyczuwana. Wówczas wszyscy psychicznie przygotowują się na odejście członka rodziny. Również temu mogą towarzyszyć pewne rytuały. Tak jak i dawniej, do dzisiaj kontynuowana jest <strong>tradycja ostatniej posługi</strong>. Jest to spowiedź, Komunia Święta i namaszczenie umierającego. Zgodnie z tym zwyczajem odchodzącej osobie wkłada się do rąk <strong>gromnicę</strong>, a więc świecę, która po raz pierwszy zapalana jest podczas chrztu. Blask gromnicy ma oświetlać drogę do wieczności. Istnieje również przekonanie, że tuż przed śmiercią należy spełnić każdą zachciankę umierającego – w przeciwnym razie jego dusza nigdy nie zazna spokoju i będzie nawiedzać najbliższych w snach.</p>

<h2>Czy można spać spokojnie?</h2>

<p>Równie ważne w przesądach dotyczących umierania i grzebania zwłok są <strong>sny</strong>. Jeżeli śni nam się własny pogrzeb, to czeka nas długie życie w dostatku. Jeżeli natomiast we śnie widzimy pogrzeb przyjaciela, zwiastuje to kłótnie i niesnaski. Nadal wierzy się również, że dusza umierającego może <strong>pociągnąć za sobą w zaświaty śpiące osoby</strong>. Dlatego też, zwłaszcza dawniej, budzono wszystkich mieszkańców wsi podczas śmierci jednego z członków społeczności. Zdarzało się także, że wybudzano ze snu zwierzęta!</p>

<h2>Pomóc duszy zmarłemu w dostaniu się do nieba</h2>

<p>Kiedy domownik wydał ostatnie tchnienie, otwierano okna i drzwi, aby dusza opuszczająca ciało zmarłego mogła swobodnie ulecieć ku wieczności. Gdy ktoś umrze, zasłania się także<strong> lustra i okna</strong>. Dlaczego? Ponieważ dzięki temu dusza spokojnie opuści dom, nie patrząc na własne odbicie. W tym czasie zatrzymuje się również wszystkie <strong>zegary</strong>. Powinny one trwać w bezruchu aż do dnia pogrzebu. Zwyczaj z zasłanianiem przedmiotów dających odbicie przetrwał do dziś – niektórzy zasłaniają nawet <strong>monitory komputerów i ekrany telewizorów</strong>.</p>

<p>W wielu regionach polski nawet kilkadziesiąt lat temu wciąż żywa była tradycja obmywania ciała zmarłego i ubierania go przez bliskie osoby, które następnie składały umarłego w otwartej trumnie. Palono przy niej świece aż do pochówku. W domu zmarłej osoby organizowano <strong>modlitwy i czuwania</strong>, w których uczestniczyła cała wiejska społeczność. Dzisiaj nieczęsto ludzie umierają w domach, więc nie zawsze jest przy nich ktoś z rodziny. Warto jednak uszanować i docenić powagę chwili. Rytuały niegdyś bardzo powszechne, dziś coraz częściej zastępuje cicha refleksja czy modlitwa.</p>

<h2>Przygotowanie do pogrzebu</h2>

<p>Według dawnych wierzeń zmarłych należy ubrać w <strong>nową, szytą specjalnie na tę okazję odzież</strong>. Jej szwy nie mogły być zakończone supłami, gdyż mogło to doprowadzić do zaplątania duszy w sprawy doczesne. <strong>Co wkładano do trumny?</strong> Z pewnością różaniec, książeczkę otrzymaną jako pamiątkę Pierwszej Komunii Świętej oraz drobne pieniądze. Bardzo często dodawano ważne dla zmarłego przedmioty. Dzisiaj również kultywuje się ten rytuał. Przesądy jednak zakazywały wkładania do trumny żywych kwiatów. Zamiast tego układano koło ciała wiązanki ziół zasuszonych po Bożym Ciele lub święcie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, czyli popularnego Matki Bożej Zielnej.</p>

<p>Trumnę należało wynieść z domu tak, aby zmarły „wychodził” <strong>nogami do przodu</strong>. Wynoszący powinni również trzykrotnie stuknąć trumną w próg domu. W ten sposób z domostwa odganiano śmierć. Bardzo popularny przesąd mówił też, że nie można zgubić kwiatów z wiązanki podczas drogi na cmentarz. Oznacza to bowiem, że wkrótce umrze ktoś bardzo nam bliski.</p>

<h2>Ceremonia pogrzebowa</h2>

<p>Dawniej sądzono, że<strong> kobiety ciężarne</strong> nie mogą uczestniczyć w pogrzebach. Jeżeli jednak chciały się pojawić, nie mogły patrzeć na zmarłego w trumnie. Ponoć szkodziło to dzieciom i mogło doprowadzić do poronienia bądź komplikacji podczas porodu.</p>

<p>Przesąd, iż <strong>pogrzeby należy organizować przed niedzielą</strong>, przetrwał do dziś. Jeżeli pochówek będzie miał miejsce dopiero w następnym tygodniu, następna osoba z okolicy umrze, gdyż umarły pociągnie kogoś za za sobą.  </p>

<p>Dzisiaj posypujemy trumnę składaną do grobu <strong>garścią ziemi</strong>. Niegdyś robiono to <strong>solą</strong>. W wielu regionach Polski wierzy się, że dzięki temu ziemia nie będzie ciążyć zmarłemu. Warto wiedzieć również, że spotkania pożegnalne w domach czy lokalach, a więc tak zwane <strong>stypy</strong>, mają odbicie w dawnych zwyczajach. Słowianie po śmierci danej osoby gromadzili się na jej grobie.</p>

<h2>Dusze zmarłych nadal straszą</h2>

<p><strong>Zachowanie ciszy </strong>podczas wizyty na cmentarzu nie wynika tylko z szacunku dla zmarłych. Wciąż żywy jest przesąd, iż hałas w tym miejscu może obudzić dusze umarłych. Zbudzone duchy mogą prześladować hałasujących, a nawet udać się za nimi do domów. Istnieje także wierzenie, iż nie powinno się <strong>wynosić z cmentarza żywych kwiatów</strong>. Kto bowiem to zrobi, szybko wróci na własny pogrzeb.</p>

<p>Kamila Berthold<br>
Fot. Envato elements</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.halowies.pl/images/2022/11/01/211949.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Ludzie</category>
			<author>k.berthold@pwr.agro.pl (Kamila Berthold)</author>
			<pubDate>Tue, 01 Nov 2022 18:00:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/jakie-przesady-zwiazane-ze-smiercia-i-pogrzebem-przetrwaly-do-dzis-2353440</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Druh z OSP Dobrzyca został mistrzem świata strażaków. Wygrał prestiżowe zawody w USA</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/druh-z-osp-dobrzyca-zostal-mistrzem-swiata-strazakow-wygral-prestizowe-zawody-w-usa-2353402</link>
			<description>Adam Spychała, strażak z PSP w Ostrowie Wielkopolskim i działacz OSP Dobrzyca, wygrał mistrzostwa świata Firefighter Combat Challenge w kategorii indywidualnej. W rywalizacji drużynowej również może pochwalić się sukcesami. Co to za konkurs? Kim jest laureat?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Czym jest Firefighter Combat Challenge? </h2>

<p>Firefighter Combat Challenge to <strong>zawody strażackie, w których rywalizują ze sobą strażacy z całego świata.</strong> W tym roku było ich <strong>aż 450!</strong> Zmierzyli się w kategoriach: </p>

<ul>
	<li>indywidualna, </li>
	<li>tandem, </li>
	<li>sztafeta. </li>
</ul>

<p>Wyzwania, stawiane strażakom w tej rywalizacji, są<strong> bardzo wymagające fizycznie</strong>. Zawodnicy muszą <strong>wchodzić po schodach z pakietem wężowym na 6. piętro, wciągać 19-kilogramowego zwiniętego węża i umieścić go w skrzynce na szczycie 5-piętrowej wieży, symulować wejście siłowe do budynku poprzez wyważenie drzwi lub rozbicie ściany, przeciągnąć nawodnionego węża symulującego biegnącego strażaka z wozu w kierunku pożaru oraz symulować ewakuację poszkodowanego z pożaru. </strong></p>

<h2>Polak zwycięzcą prestiżowych zawodów dla strażaków w USA </h2>

<p>Pracujący na co dzień w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Ostrowie Wielkopolskim<strong> młodszy kapitan Adam Spychała</strong> okazał się niezrównany podczas strażackich mistrzostw, które odbyły się w dniach <strong>10-15 października w Sandy w stanie Utah w USA.</strong> Już podczas eliminacji osiągnął świetne wyniki, które pozwoliły mu zakwalifikować się do finału. <strong>Startując w finale, poprawił własne wyniki i sięgnął po zwycięstwo!</strong> Jako pierwszy Polak w historii <strong>stanął na podium Mistrzostw Świata FCC w kategorii indywidualnej Open, uzyskując czas 1:16.20. </strong></p>

<p><strong>“Mówiąc szczerze, to były najtrudniejsze zawody w mojej sportowej karierze” </strong>- napisał na swoim instagramie Adam Spychała. </p>

<h2>Kim jest Adam Spychała? </h2>

<p>Prócz tego, że pracuje w PSP, Adam Spychała na co dzień jest także <strong>aktywnym działaczem OSP Dobrzyca</strong>. Na facebookowym profilu jednostki można zobaczyć, że <strong>druhowie strażacy są niezwykle dumni ze swojego kolegi.</strong> Spychała sam siebie opisuje w mediach społecznościowych jako <strong>sportowca</strong> i jak widać, jest niezwykle zaangażowany w to, co robi.<strong> Tytuł mistrza świata to ukoronowanie jego osiągnięć - wcześniej strażak odnosił już sukcesy w zawodach pożarniczych w kraju. </strong></p>

<h2>Jakie jeszcze sukcesy odnieśli polscy strażacy? </h2>

<p>Pierwsze miejsce Adama Spychały w kategorii indywiudalnej to nie jedyny sukces polskiej drużyny podczas Firefighter Combat Challenge. <strong>W kategorii tandemów Spychała wraz z Rafałem Berezą zdobyli drugie miejsce. </strong>Z kolei <strong>jako sztafeta drużyna z Polski uplasowała się na III pozycji.</strong> Dodatkowo <strong>Scantex Team Poland w składzie Adam Spychała, Dawid Rąbczyk, Daniel Toporek, Rafał Bereza, Mateusz Wesołowski zdobyła złoty medal w kategorii Drużyna, przyznawany za sumę trzech najlepszych czasów. </strong></p>

<div class="se-embed se-embed--youtube">

</div>

<p><strong><div class="se-embed se-embed--facebook">

</div></strong></p>

<p> </p>

<p>Zuzanna Ćwiklińska</p>

<p>foto: Adam Spychała Firefighter/facebook</p>

<p>video: Rick Stephens Media/YouTube</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.halowies.pl/images/2022/10/28/211831.png" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Ludzie</category>
			<author>z.cwiklinska@pwr.agro.pl (Zuzanna Ćwiklińska)</author>
			<pubDate>Fri, 28 Oct 2022 17:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/druh-z-osp-dobrzyca-zostal-mistrzem-swiata-strazakow-wygral-prestizowe-zawody-w-usa-2353402</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Jak sołtyska Trygort pozyskuje fundusze na rozwój wsi?</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/jak-soltyska-trygort-pozyskuje-fundusze-na-rozwoj-wsi-2353398</link>
			<description>Alicja Rymszewicz – sołtyska, liderka wiejska, prezeska stowarzyszenia „Trygort nad Mamrami&quot; i dobry duch Trygortu organizuje niezwykłe warsztaty i prężnie działa na wsi. Ostatnio przeprowadziła rewitalizację świetlicy, montując podłogę dbającą o stawy.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sołectwo Trygort otrzymało trzecią nagrodę w konkursie Krajowego Stowarzyszenia Sołtysów „Fundusz sołecki – najlepsza inicjatywa”. Jak inwestuje pieniądze sołtyska Alicja Rymszewicz, aby mieszkańcy byli zadowoleni ze zmian?</p>

<h2>Świetlica miejscem spotkań</h2>

<p>Świetlica „wróciła” do wsi w 2006 roku. Poprzednik Alicji Rymszewicz, który sprawował władzę w Trygorcie przez dwie kadencje, niemal cały fundusz sołecki inwestował w remonty. Wymienił podłogę, okna, zrobił docieplenie. Alicja została sołtyską w 2015 roku.</p>

<h2>Warsztaty robienia mydeł</h2>

<p>Kiedy dostała klucze do świetlicy, usłyszała od byłego sołtysa: <strong>„Masz fundusz sołecki, ale pamiętaj, z szesnastoma tysiącami za wysoko nie podskoczysz. Połowę zżerają koszty utrzymania świetlicy”</strong>. W 2017 roku trafiła do akcji „Masz głos” realizowanej od 2006 roku przez Fundację im. Stefana Batorego.</p>

<p>– Zaczęłam jeździć po Polsce, szkolić się i zaczęły mi się otwierać oczy. Że nie wszystko w naszej gminie robione jest zgodnie z prawem. Że na przykład koszty utrzymania świetlicy nie powinny być finansowane z funduszu sołeckiego, ponieważ nie jest to żadne przedsięwzięcie służące poprawie życia mieszkańców.<strong> Mamy prawo nie przeznaczać funduszu na koszty. W ustawie o samorządzie jest napisane, że za stan mienia gminnego odpowiada władza wykonawcza. Dlatego nie ma takiej możliwości – czego boi się wielu sołtysów w gminie – że jeśli nie przeznaczą funduszu na prąd czy gaz, to im go odetną</strong> – wyjaśnia Alicja i dodaje, że kiedy poinformowała o tym swoich mieszkańców, jednogłośnie przegłosowywano fundusz wyłącznie na projekty, bez uwzględniania kosztów. Wtedy poczuli, że mają moc.</p>

<h2>Zawsze załatwi pieniądze</h2>

<p>Alicja jest przekonana, że te kilkanaście tysięcy złotych, które gmina wyda na utrzymanie świetlicy, Trygort ze swoim stowarzyszeniem, kołem gospodyń i ogromną energią oddaje z nawiązką. <strong>A po pieniądze na swoje działania idzie wszędzie. Choćby do biznesu.</strong></p>

<p>W 2018 roku w Trygorcie założono koło gospodyń. Przewodniczącą została szefowa kuchni z lokalnej restauracji. Za kilka miesięcy miała przejść na emeryturę i postanowiła, że na nowym etapie życia będzie się dzielić zdobywanym przez lata doświadczeniem i pokazywać kulinarne sztuczki. Odbyło się kilka warsztatów, mieszkańcy zaktywizowali się, bo odkryli uroki wspólnego kucharzenia. Ale świetlicowa kuchnia mieściła raptem instruktorkę i dwie uczestniczki.</p>

<p>W 2020 roku wzięli jako sołectwo udział w konkursie organizowanym przez firmę paszową De Heus.</p>

<p>– <strong>Za 60 tys. od De Heus wyremontowaliśmy kuchnię. A potem jako stowarzyszenie z gminnego konkursu ofert zrealizowaliśmy w tej kuchni 40 godzin warsztatów ze zdrowego gotowania dla dzieci. Robiliśmy je potem przez cały 2021 rok. A w tym roku dzieciaki pojechały na wycieczkę kulinarną do manufaktury czekolady i na warsztaty chlebowe</strong> – wymienia Alicja.</p>

<h2>Inteligentna podłoga</h2>

<p>Chciałoby się powiedzieć, że ironia losu sprawiła, że trzecie miejsce w konkursie na najlepszą inicjatywę sołecką w 2022 roku Trygort otrzymał za <strong>„Zwiększenie funkcjonalności świetlicy poprzez cykl remontów i zakup wyposażenia”.</strong> Ale ani remont, ani wyposażenie nie są zwykłe. I wszystko, co się w ramach remontu wydarzyło, wynikło z potrzeb mieszkańców.</p>

<p>– <strong>Na pierwszych moich zebraniach wiejskich babki powiedziały: „Chcemy ćwiczyć. Chcemy zumbę”. Odpowiedziałam: „Spokojnie, załatwiam instruktorów”. Na dole mieliśmy terakotę, na piętrze zniszczoną po dyskotekach podłogę. Ale instruktorzy powiedzieli, że nie ma mowy o ćwiczeniu na terakotowych płytkach. Bo grozi to urazami stawów. Nie da się na nich bezpiecznie podskakiwać. </strong>Skontaktowaliśmy się ze specjalistami. Wśród zaangażowanych mieszkańców mamy też budowlańca, który wszystko nam wyliczył, wymierzył, doradził. I teraz mamy na piętrze podłogę, która amortyzuje i „pracuje” – dwie warstwy płyty OSB, zabezpieczenie przed wilgocią i na to wykładzina przemysłowa we wzór deski. Więc wygląda to ładnie, przyjaźnie, a podłoga jest ciepła, więc już nawet myślimy o organizowaniu tutaj nocek dzieciom – mówi sołtyska Trygortu.</p>

<p>Więcej przeczytasz na: <a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/wies-i-rodzina/solectwo-trygort-zdobylo-nagrode-za-niezwykla-podloge-w-wiejskiej-swietlicy/" target="_blank">tygodnik-rolniczy.pl </a></p>

<p>Karolina Kasperek</p>

<p>Zdjęcia: Archiwum</p>

<p> </p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.halowies.pl/images/2022/10/28/211825.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Ludzie</category>
			<author>info@halowies.pl (Halo Wieś)</author>
			<pubDate>Fri, 28 Oct 2022 14:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/jak-soltyska-trygort-pozyskuje-fundusze-na-rozwoj-wsi-2353398</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Miłość na wsi. Asia i Piotr odnaleźli się... przez gazetę! Jak działa Kącik Samotnych Serc?</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/milosc-na-wsi-asia-i-piotr-odnalezli-sie-przez-gazete-jak-dziala-kacik-samotnych-serc-2353043</link>
			<description>Wiele osób nie ma wątpliwości co do tego, że miłość to najwspanialsza rzecz, jaka może przydarzyć się w życiu. I choć mówi się, że miłość przychodzi sama i w nieoczekiwanym momencie, wiele historii pokazuje, że trzeba wyjść jej naprzeciw – na przykład... dając ogłoszenie matrymonialne! Czy to naprawdę działa?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Czy anonse w gazetach to szansa na prawdziwą miłość? </h2>

<p>W dobie aplikacji do szybkich randek, <strong>działy z ogłoszeniami matrymonialnymi w gazetach są już coraz rzadsze</strong>. Jednak wciąż istnieją - i jak się okazuje, <strong>naprawdę dają możliwość odnalezienia swojej drugiej połówki.</strong> Świadczą o tym<strong> historie czytelników Tygodnika Poradnika Rolniczego,</strong> którzy poznali się poprzez prowadzony przez tę gazetę Kącik Samotnych Serc. </p>

<p><strong>Joanna z województwa kujawsko-pomorskiego</strong> w swoim otoczeniu nie mogła trafić na nikogo, kto wywołałby szybsze bicie jej serca. </p>

<p>- Chciałam poznać kogoś, kto <strong>poważnie myśli o związku</strong>. Zależało mi też na tym, aby przyszły mąż zamieszkał u mnie i pomógł mi w prowadzeniu gospodarstwa. Ale skąd takiego miałam wziąć? - mówi. Zdecydowała się więc <strong>odpowiedzieć na anonse w Kąciku Samotnych Serc</strong>. <strong>Nawiązała kontakt z dwoma mężczyznami, jednak zaiskrzyło tylko z jednym z nich.</strong> </p>

<p>– <strong>Spotkanie z Piotrkiem było jak grom z jasnego nieba! </strong>– opowiada Asia. – Od razu złapaliśmy kontakt i umówiliśmy się na następną randkę. Potem kolejną. Byłam zachwycona. Problem pojawił się w momencie rozmowy o zmianie miejsca zamieszkania. Ja obstawałam przy swoim, Piotrek namawiał mnie na przeprowadzkę. Miał duże, dobrze zmechanizowane gospodarstwo. Ostatecznie wygrał rozsądek. Przeniosłam się, choć tego nie planowałam. </p>

<p>Dziś Joanna nie żałuje żadnej decyzji. <strong>W 2020 roku wzięli z Piotrem ślub, rok później na świat przyszła ich córeczka. Na pytanie, czy są szczęśliwi, bez wahania odpowiadają: oczywiście! </strong></p>

<h2>Od ogłoszenia matrymonialnego do historii jak z filmu </h2>

<p>Podobną historią mogą pochwalić się także Magdalena i Sebastian. </p>

<p>– <strong>Jest się czym chwalić</strong> – mówi Magda. – Mamy już synka, niedawno na świat przyszła córeczka. Dużo się u nas dzieje. Jesteśmy pochłonięci opieką nad nowo­rodkiem i pracą w gospodarstwie, więc trudno nam znaleźć wolną chwilę na spotkanie. Ale obiecujemy, że jak tylko ogarniemy domowe sprawy, odezwiemy się do redakcji. <strong>Może zainspirujemy samotnych czytelników do poszukiwań partnera poprzez Kącik? Jesteśmy najlepszym dowodem na to, że warto. </strong></p>

<p>O tym, że <strong>warto dać sobie szansę na miłość, przekonany jest także Marian z woj. wielkopolskiego, który swój anons ponawiał aż do skutku.</strong> Jak sam mówi, po pierwszym miesiącu bez odzewu nie zniechęcił się. </p>

<p>- Ponowiłem ogłoszenie. Napisała pewna pani, która wkrótce przestała odbierać moje telefony. Anonsy wysyłałem przez kolejne kilka miesięcy. <strong>Żadna z kandydatek, z którymi nawiązałem kontakt, nie zdecydowała się na związek. W końcu napisała Ewa</strong> – wspomina Marian. – Po kilku miesiącach zamieszkała u mnie. <strong>Przez szesnaście lat stanowiliśmy zgrany duet. Doczekaliśmy się dwojga dzieci, byłem szczęśliwy</strong>... – mówi ze wzruszeniem. I choć to historia jak z filmu, to niestety bliższa jest tym ze smutnym zakończeniem. </p>

<p>– Owdowiałem i do dziś nie bardzo umiem sobie poradzić z pustką - mówi Marian o utracie ukochanej Ewy. </p>

<h2>Czym jest Kącik Samotnych Serc? </h2>

<p>Wszystkie przytoczone historie łączą dwie rzeczy: <strong>wielka miłość oraz to, że zaczęły się od anonsu w Kąciku Samotnych Serc.</strong> Ta wyjątkowa rubryka <strong>skierowana jest głównie do mieszkańców wsi i małych miasteczek</strong>, którzy poszukują drugiej połówki. Ogłoszenia są w niej publikowane <strong>anonimowo</strong>, pod wybranym pseudonimem. Osoby, które są zainteresowane danym anonsem, powinny <strong>zwrócić się do redakcji Tygodnika Poradnika Rolniczego, która przekaże list odpowiedniej osobie. </strong></p>

<p>Korzystanie z Kącika jest <strong>bezpłatne</strong>. W kopertach przesyłanych do redakcji powinno znaleźć się tylko <strong>wycięte z rubryki serduszko i znaczek o wartości 1 zł 60 gr.</strong> Redakcja gwarantuje każdemu chętnemu dyskrecję. </p>

<p>Więcej przeczytasz na <a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/wies-i-rodzina/z-naszym-kacikiem-pozegnasz-samotnosc/" target="_blank"><u><strong>stronie Tygodnika Poradnika Rolniczego. </strong></u></a></p>

<p> </p>

<p><em>Imiona bohaterów zostały zmienione na ich prośbę.</em></p>

<p>Zuzanna Ćwiklińska</p>

<p>fot. envato elements</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.halowies.pl/images/2022/10/10/209494.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Ludzie</category>
			<author>z.cwiklinska@pwr.agro.pl (Zuzanna Ćwiklińska)</author>
			<pubDate>Mon, 10 Oct 2022 16:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/milosc-na-wsi-asia-i-piotr-odnalezli-sie-przez-gazete-jak-dziala-kacik-samotnych-serc-2353043</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Produkty ekologiczne nie znaczy, że lepsze jakościowo</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/produkty-ekologiczne-nie-znaczy-ze-lepsze-jakosciowo-2346451</link>
			<description>Moda na zdrową żywność i ekologiczne jedzenie trwa od dłuższego czasu i o ile warto odżywiać się zdrowo, to warto również dogłębnie analizować składy ekologicznych produktów, zanim posuniemy się do tezy, jakoby żywność ekologiczna przewyższała jakością żywność z chowu konwencjonalnego. W tym artykule obalimy mity związane ze zdrową żywnością.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Zdaniem "ekspertów" ekologiczne jest lepsze</h2>

<p><strong>W ostatnim czasie na łamach Gazety Wyborczej pojawił się artykuł na temat różnic, które występują między żywnością ekologiczną, a żywnością pochodzącą z gospodarstw konwencjonalnych. Autorka tekstu w wielu kwestiach pomija wątki istotne dla dopełnienia definicji, powołując się na zdanie ekspertów i zachwala produkty ekologiczne, zapominając o dopisaniu informacji na temat tego, że wyroby eko najczęściej bazują na tych samych składnikach, co produkty pochodzące z chowu konwencjonalnego.</strong></p>

<h2>Jaja z chowu ekologicznego są zdrowsze – MIT</h2>

<p>Wchodząc do sklepu, często sięgamy po jaja z chowu ekologicznego, ponieważ zaszczepiono w nas przekonanie o tym, że tego typu produkt jest zdrowszy i został wyprodukowany na bazie naturalnych pasz. Podobnej manipulacji poddała czytelników Autorka wspomnianego artykułu, pisząc o tym, że<strong> nie należy spożywać jaj z chowu konwencjonalnego, gdyż mieszanka paszowa, którą spożywają kury, przenika do jaj, co ma działać analogicznie w przypadku kur z chowu ekologicznego, dlatego jaja od ptaków karmionych ekologiczną paszą mają być zdrowsze, bo do ekologicznych jaj przenikają składniki ekologicznej paszy. Nic bardziej mylnego. Jak wynika z przeprowadzonych badań, bez względu na stosowany system chowu, jaja z każdej z hodowli mają podobny skład. </strong>Hodowcy nie stosują "sztucznych mieszanek", ponieważ każda pasza jest sporządzana na bazie zbóż i śrut poekstrakcyjnych. Okazuje się również, że pasze podawane kurom w gospodarstwach ekologicznych bywają uboższe, gdyż nie są zbilansowane pod względem białka i energii.</p>

<h2>Mięso z chowu konwencjonalnego jest "naszprycowane" antybiotykami – MIT</h2>

<p><strong>Od 2006 roku, a więc od 16 lat, w Unii Europejskiej "zakazane jest stosowanie antybiotyków jako stymulatorów wzrostu u zwierząt, od których lub z których pozyskuje się żywność", </strong>zdaniem Autorki i przywoływanych przez nią ekspertów, jest inaczej. Według informacji pozyskanych przez kobietę antybiotyki są wciąż powszechnie, profilaktycznie stosowane. Jeśli rolnicy wciąż próbowaliby wspomagać wzrost zwierząt przy pomocy zakazanych środków, popełnialiby wykroczenie. Zwierzęta utrzymywane w chowie konwencjonalnym są utrzymywane we właściwych warunkach, mają dostęp do zbilansowanych pasz i wody oraz przebywają w pomieszczeniach wyposażonych w skomputeryzowane systemy klimatyzacji. <strong>Coraz częściej gospodarze, stosujący chów konwencjonalny, decydują się na udział w programach, w których nie stosuje się leczenia antybiotykami, a także podejmuje się działania, umożliwiające zmniejszenie śladu środowiskowego i klimatycznego poprzez:</strong></p>

<ul>
	<li>wprowadzenie elementów gospodarki obiegu zamkniętego i rolnictwa precyzyjnego,</li>
	<li>stosując uproszczone metody uprawy i nawożenie organiczne pól własnymi nawozami organicznymi,</li>
	<li>wychwytując metan z nawozów odzwierzęcych w biogazowniach,</li>
	<li>stosując energię ze źródeł odnawialnych.</li>
</ul>

<p>Podejmowane przez hodowców działania umożliwiają zmniejszenie śladu środowiskowego, który w wielu przypadkach może okazać się niższy od tego w chowie ekologicznym.</p>

<h2>Ekologiczne mleko ma więcej witamin niż mleko, pochodzące od krów z chowu konwencjonalnego – MIT</h2>

<p>Zanim uwierzymy, że dany produkt ekologiczny posiada więcej ważnych dla ludzkiego organizmu witamin i kwasów od produktu pochodzącego z gospodarstw konwencjonalnych,<strong> powinniśmy po prostu porównać składy. W swoim tekście Autorka wyraźnie podkreśliła, że w mleku ekologicznym jest więcej niezbędnego dla człowieka kwasu CLA, dzięki któremu zapobiegamy zachorowaniu na nowotwory, miażdżycę i przeciwdziałamy powstawaniu stanom zapalnym</strong>. Kobieta zapomniała o dodaniu informacji, że <strong>kwas CLA występuje w każdym mleku, nie tylko w mleku ekologicznym.</strong></p>

<h2>Kwasy omega-3 pochodzą z... No właśnie, skąd?</h2>

<p>Autorka zapomniała również o tym, co jest źródłem pochodzenia kwasów omega-3. Podkreślając dobroczynne właściwości kwasów, które są niezbędne do funkcjonowania całego organizmu, wspomagają działanie układu krążenia i pracę serca, poprawiają stan skóry, włosów i paznokci, odpowiadają za zmniejszenie stanów zapalnych i wspierają odporność, zapomniała o dodaniu informacji na temat tego, że<strong> wszystkie kwasy omega-3 są zawarte w jajach, mięsie, mleku i rybach, a więc produktach pochodzenia zwierzęcego.</strong></p>

<h2>Przepaść jakościowa to za dużo powiedziane</h2>

<p>Idea artykułu, mówiąca o korzystnym wpływie produktów odzwierzęcych jest uzasadniona, jednak <strong>teza o przepaści jakościowej między produktami ekologicznymi a tymi pochodzącymi z chowu konwencjonalnego, jest zdecydowanie przesadzona. </strong>To właśnie tego typu artykuły zachęcają do stosowania sztucznych zamienników mięsa, mleka, ryb i wielu innych produktów.</p>

<p>oprac. Justyna Czupryniak</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.halowies.pl/images/2022/08/31/195492.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Ludzie</category>
			<author>info@halowies.pl (Halo Wieś)</author>
			<pubDate>Thu, 01 Sep 2022 20:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/produkty-ekologiczne-nie-znaczy-ze-lepsze-jakosciowo-2346451</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Ptasi rzeźbiarz. Pan Zygmunt chce zarażać młodych miłością do przyrody</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/ptasi-rzezbiarz-pan-zygmunt-chce-zarazac-mlodych-miloscia-do-przyrody-2343822</link>
			<description>Natura stanowi wdzięczny i niewyczerpalny temat obserwacji. Wie o tym doskonale Zygmunt Paschilke ze wsi Osieczna (pow. starogardzki). Z całego bogactwa, jakie oferuje natura, najbardziej urzekają go ptaki, z którymi się przyjaźni. Efektem tej przyjaźni są piękne rzeźby. Jaka historia się za nimi kryje?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Jak wyglądała droga pana Zygmunta do rzeźbiarstwa? </h2>

<p><strong>Zygmunt Paschilke nie pochodzi z typowo artystycznej rodziny</strong>. Jego ojciec był szewcem, rymarzem i tapicerem. Jednak wuj, jak mówi sam pan Zygmunt, potrafił zrobić wszystko: od postawienia domu z drewna po wyposażenie go w potrzebne sprzęty. Z kolei ciotka była hafciarką. <strong>Zygmunt obserwował ich pracę, jednak własnej drogi szukał początkowo gdzieś indziej. Chciał zostać elektrykiem, galwanizerem, a nawet ogrodnikiem</strong>. W końcu został <strong>blacharzem naczyniowym.</strong> W szkole robił wanny, wiadra, konewki, miski, ampułki do lekarstw.  </p>

<p>–<strong> W pracy na kolei, kiedy było coś bardziej precyzyjnego do zrobienia, ze wszystkim przychodzono do mnie. Udawała mi się zegarmistrzowska robota. A spawać potrafię tak, że nikt dziś już tak nie robi </strong>– opowiada. </p>

<p>Pan Zygmunt przyznaje, że gdyby dziś wybierał zawód, <strong>zostałby weterynarzem lub ornitologiem. </strong>Jego <strong>wiedza o ptakach jest bowiem imponująca. </strong></p>

<h2>Chce zaszczepić w młodych ludziach miłość do przyrody </h2>

<p>W domu pana Zygmunta od kilkunastu lat funkcjonuje niewielkie <strong>prywatne muzeum, które sam założył</strong>. Na pierwszej stronie kroniki odnotował: </p>

<p><strong>„Moje małe muzeum powstało w lipcu 2007 roku. </strong>Eksponaty, które tu się znajdują, zbierałem około pięciu lat. Dobrze, że są tacy ludzie, którzy do tej pory przechowują przedmioty, które kiedyś służyły nam na co dzień. Mam nadzieję, że muzeum będzie oglądało jeszcze wiele pokoleń. Drugą moją pasją są ptaki, które rzeźbię w drewnie. <strong>Celem moim jest to, aby w młodych ludziach zaszczepić miłość do przyrody...”. </strong></p>

<p>Jednym ze sposobów, które wybrał pan Zygmunt, by budzić w młodych ludziach miłość do natury, są <strong>rzeźbione przez niego drewniane ptaszki. </strong></p>

<h2>W czym ludzie są podobni do ptaków? </h2>

<p>Rzeźbiarska przygoda pana Zygmunta z ptakami zaczęła się, gdy <strong>od znajomego z okolicy otrzymał dwa niewielkie, wyrzeźbione ptaki. </strong></p>

<p>– Przyjrzałem się ptaszkowi i pomyślałem, że<strong> ja chyba też mógłbym takiego zrobić. Zacząłem rzeźbić i zajęło mi to jakieś dwa lata. To miała być sójka, wyszło coś trochę innego</strong> – za duża głowa, ogon na końcu odleciał. Była taka trochę „ludowa”. <strong>Potem zacząłem rzeźbić tak, żeby ptak przypominał tego w naturze</strong> – opowiada ptasi rzeźbiarz. </p>

<p> Aby dobrze rzeźbić ptaki,<strong> potrzebna jest duża wiedza – nie tylko z zakresu posługiwania się odpowiednimi narzędziami, ale także ornitologiczna.</strong> Panu Zygmuntowi jednak jej nie brakuje. </p>

<p>– O, taki mysikrólik! Najmniejszy ptak Polski. Mały ptaszek, czyli mało energii. A tu ciekawostka! Mysi­królik potrafi przelecieć bez żadnego odpoczynku przez Bałtyk! Z Polski do Norwegii. Coś dla bardzo pracowitej koleżanki? Mazurka albo wróbla. Ale może jerzyka zwyczajnego? On potrafi w powietrzu latać bez siadania dwa lata. Jakim cudem? Kiedy chce spać, frunie na wysokość trzech tysięcy metrów, tam zasypia w locie i niosą go te prądy powietrzne. A dla koleżanki, która lubi ciągle spać? To chyba sikorka bogatka. Kiedy zimą siedzi w dziupli, to można ją nawet dotknąć jakimś patykiem, a ona dalej zaspana. Śpi i śpi, tylko wychodzi na żer. A dla kogoś wycofanego? Pleszka. Kiedy zobaczy człowieka, nieruchomieje. Jest płochliwa, ale jednocześnie lubi siedliska ludzkie. A może gil? Ten to się za dużo nie odzywa –tłumaczy z pasją. </p>

<h2>Amatorzy rzeźb pana Zygmunta przybywają z całej Polski </h2>

<p>Wiedza i pasja Zygmunta Paschilke przekładają się na jego rzeźby. Nic więc dziwnego, że <strong>wykonane z sercem figurki zachwyciły wiele osób, nie tylko z najbliższej okolicy. </strong>Dom pana Zygmunta <strong>odwiedzają ludzie z całej Polski, zwłaszcza odkąd napisano o nim w internecie</strong>. Nierzadko <strong>wracają po kilka razy, bo ptaszki od pana Zygmunta zachwycają rodzinę i znajomych</strong>. Wizyta w jego domu w Osiecznej jest zawsze małą przygodą, którą aż chce się powtórzyć. </p>

<p> </p>

<p><strong>Więcej na temat pasji pana Zygmunta przeczytasz w Tygodniku Poradniku Rolniczym: <a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/wies-i-rodzina/porozmawiajmy-o-ptakach-z-panem-zygmuntem-w-jego-domowym-muzeum/" target="_blank"><u>Porozmawiajmy o ptakach z Panem Zygmuntem w jego domowym muzeum</u></a></strong></p>

<p> </p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/08/27/191854.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/08/27/191854.jpg?1661696501" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Ptaki wyrzeźbione przez pana Zygmunta</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption"></span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Zuzanna Ćwiklińska</p>

<p>tekst oryginalny, zdjęcia: Karolina Kasperek</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.halowies.pl/images/2022/08/27/191853.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Ludzie</category>
			<author>z.cwiklinska@pwr.agro.pl (Zuzanna Ćwiklińska)</author>
			<pubDate>Sun, 28 Aug 2022 20:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/ptasi-rzezbiarz-pan-zygmunt-chce-zarazac-mlodych-miloscia-do-przyrody-2343822</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Marta i Paweł - po uszy zakochani w garncarstwie</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/marta-i-pawel-po-uszy-zakochani-w-garncarstwie-2343729</link>
			<description>Choć ceramiką i garncarstwem zainteresowali się właściwie przez przypadek, los sprawił, że dziś zajmują się tylko tym. Marta i Paweł z Kamionka Wielkiego nie są jednak typowymi garncarzami, lecz pasjonatami, którzy tyle samo uczucia co glinie poświęcają historii i tradycji. Jak wygląda ich życie?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Paweł miał być leśnikiem, został garncarzem </h2>

<p>W przypadku Pawła trudno mówić o tym, że od dziecka marzył o pracy z gliną. Do pewnego momentu <strong>w ogóle o tym nie myślał</strong>, zdobył wykształcenie w innym zawodzie. </p>

<p>– <strong>Z wykształcenia jestem leśnikiem. Ale nigdy nie pracowałem w zawodzie. Mam w karierze i kilkuletnią pracę w gospodarstwie rodziców, i prowadzenie trzech sklepów</strong>. Potem wybudowałem dom tutaj. Kiedy zostałem sam, zostałem też bez pracy. Szukałem czegokolwiek. Znałem się na ciesiółce, więc zapukałem do skansenu Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie. Od pani dyrektor usłyszałem: "Nie, żaden cieśla, tylko garncarz pan będzie". Bo <strong>podczas pokazów o ginących zawodach wśród tkających kobiet brakowało im faceta z bosą nogą na kole. I tak zostałem garncarzem mimo woli</strong> – opowiada swoją historię. </p>

<p>Ten przypadek na zawsze odmienił życie Pawła. <strong>Coraz bardziej interesował się tajnikami garncarstwa.</strong> Brał nawet udział w <strong>międzynarodowych sympozjach garncarskich.</strong> </p>

<h2>Marta zakochała się w Kamionku i w glinie </h2>

<p><strong>Marta dołączyła do Pawła w 2004 roku,</strong> ale na stałe zamieszkała w Kamionku 4 lata później. Postanowili, że <strong>poświęcą się garncarstwu. </strong>Jednak ich gospodarstwo nie jest typową pracownią rękodzielniczą, której wyroby można kupić. Zostało pomyślane jako <strong>miejsce edukacji.</strong> </p>

<p>– Jesteśmy dość nietypową pracownią. <strong>Od samego początku pomysłem biznesowym nie było sprzedawanie naczyń.</strong> Ewentualnie przy okazji albo przy większych zamówieniach. <strong>Zakładaliśmy, że będą się u nas odbywać przede wszystkim warsztaty. Naszą domeną jest edukacja </strong>- mówią sami o sobie. </p>

<h2>Jak historia wpływa na to, co robią Marta i Paweł? </h2>

<p>Marta i Paweł nie tylko uczą innych o tajnikach garncarstwa, ale także <strong>stale dokształcają się sami. Paweł jest pasjonatem archeologii doświadczalnej,</strong> zgłębia historię garncarstwa i dawne metody pracy z gliną. Jednak jest <strong>sceptyczny wobec nauki z podręczników. </strong></p>

<p>- W książkach profesorowie pisali o garnkach teoretycznie. Jakoś mi się to nie pokrywało z moim doświadczeniem. Tak bywa z tą naukową literaturą, że często powiela się się to, co napisano dziesiątki lat wcześniej, a niekoniecznie jest to zgodne z prawdą. <strong>Profesor pisał o tym, jak to robiono średniowieczną ceramikę. A ja siadałem do koła i nijak mi to nie wychodziło</strong> - opowiada. </p>

<h2>Kto odwiedza pracownię w Kamionku? </h2>

<p>Marta i Paweł nie mogą narzekać na brak zainteresowania. <strong>Przybywają do nich chętnie kolejni goście, żądni wiedzy i nowych wrażeń.</strong> Często są to osoby zmęczone miejskim pędem, pracą w korporacji, powtarzalnością. </p>

<p>Właściciele pracowni od jakiegoś czasu rozszerzyli swoją działalność także o <strong>organizację warsztatów ceramicznych w ramach projektów społecznych – dla osób starszych, osób z niepełnosprawnościami, w szkołach i przedszkolach</strong>. Nie ukrywają, że podczas przygotowywania takich wydarzeń <strong>sami również wiele się uczą</strong>. <strong>Tajniki pracy z gliną, które poznali, z pewnością zaskoczą niejednego: Marta i Paweł wiedzą między innymi, jak hartować ceramikę w żurze czy wypalać ją w piecu chlebowym.</strong> Sami także sezonują glinę i sprzedają ją innym pracowniom, w których wcześniej budowali piece. </p>

<h2>W ceramice chodzi o przyjemność </h2>

<p><strong>– Przyjemność uczenia się historii. Pokazywania jej innym. Nabywania nowych umiejętności </strong>- mówi o swojej pasji Paweł. Jest w tym jednak coś jeszcze: <strong>nieustanny rozwój, ciągła inspiracja do dalszych działań.</strong> </p>

<p>– Ostatnio kupiłem na OLX XIX-wieczny miech. Jest miech, więc postanowiłem obudować go kuźnią. Jak się trochę znudzi jedno, można zacząć drugie. Pojawiły się żarna, a skoro żarna – to mąka, to naleśniki, to w końcu ceramiczna patelnia, na której można by je smażyć. I znów jest nowe wyzwanie. W każdym pomyśle tkwią zaczątki na trzy kolejne – twierdzi.</p>

<p> </p>

<p><strong>Więcej na temat Marty i Pawła oraz ich nietypowej pasji przeczytasz w Tygodniku Poradniku Rolniczym: <a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/wies-i-rodzina/marta-i-pawe-z-kamionka-wielkiego-zakochani-w-garncarstwie/?fbclid=IwAR23TOumfjj1YO48tU7ggjlNMKgz5kpw3NjecCAhfWgrs9_3dw2rs7MOAD8" target="_blank"><u>Marta i Paweł z Kamionka Wielkiego zakochani w garncarstwie</u></a></strong></p>

<p> </p>

<p>Zuzanna Ćwiklińska</p>

<p>tekst oryginalny, foto: Karolina Kasperek</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.halowies.pl/images/2022/08/18/191020.png" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Ludzie</category>
			<author>info@halowies.pl (Halo Wieś)</author>
			<pubDate>Thu, 18 Aug 2022 14:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/marta-i-pawel-po-uszy-zakochani-w-garncarstwie-2343729</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Magiczne klimaty wsi z Podlasia [GALERIA]</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/magiczne-klimaty-wsi-z-ppodlasia-galeria-2343701</link>
			<description>Podlasie uchodzi za jedną z bardziej tajemniczych i malowniczych krain na terenie Polski. Spotkamy tam przepiękne krajobrazy i roślinność. Na styku wielokulturowej społeczności powstały perełki architektury, ale przede wszystkim klimaty Podlasia tworzą ludzie. Jakie jest to nasze Podlasie?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Spokój, zapachy natury, dzika przyroda, raj dla grzybiarzy. Tętniąca życiem przyroda, gdzie czas jakby się zatrzymał. Terytorium łosi, żubrów, żurawi. <strong>Lasy, puszcze, bagna, bezczas. </strong>Mowa o pięknym polskim Podlasiu, które zaprasza wszystkich spragnionych ciszy i autentycznego kolorytu wiejskiego.</p>

<p>{se_photo}62389{/se_photo}</p>

<h2>Podlaskie wsie - kraina magii i spokoju</h2>

<p>Podlasie to zdrowe naturalne jedzenie – warzywa i owoce, pyszny miód, nalewki, proste, ale smaczne potrawy. Tutaj świat realny współistnieje z magią,<strong> da się usłyszeć zaklęcia, porozmawiać z szeptuchą, zajrzeć do bajkowo kolorowych drewnianych domków</strong> w Krainie Otwartych Okiennic, gdzie spotkamy życzliwych i gościnnych ludzi. Na terenie Podlasia znajdują się tereny zielone i parki narodowe: Białowieski, Narwiański i Biebrzański. Można podziwiać niezwykłą architekturę i nieco bardziej egzotyczne meczety. To miejsce zachęca otwartością i autentycznością.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190406.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190406.jpg?1660408630" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Święte Źródło, Krynoczka koło Hajnówki, to jedno z najważniejszych miejsc Prawosławia na Podlasiu, uświęcone modlitwą od XIII w.</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">Jerzy Rajecki </span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2>Podlasie w obiektywie </h2>

<p>Nic dziwnego, że Podlasie inspiruje artystów i rękodzielników. Bywa muzą i zachęca do działań artystycznych. Tak jak w przypadku Jerzego Rajeckiego, fotografa Podlasia i Podlasianina, który subtelnie, ale wnikliwie przedstawia podlaskie klimaty. Swoje niesamowite fotografie zamknął w albumach, przepięknie wydanych: <strong>„Klimaty Podlasia – Wielokulturowość”, „Przewodnik Po Krainie Otwartych Okiennic". </strong>To pozycje obowiązkowe dla miłośników tej części Polski. Zresztą można je <a href="https://www.facebook.com/Klimaty-Podlasia-710595632710041/shop/?ref_code=mini_shop_page_header_cta&amp;ref_surface=page" target="_blank">zakupić</a> na profilu facebookowym autora, miejscu, w którym dzieli się swoim spojrzeniem na podlaską wieś. Profil nosi nazwę Podlaskie klimaty.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo left-50">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190407.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190407.jpg?1660408630" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Podlaskie klimaty</p></div>        
            <div class="se__source">
              FOTO: <span class="se__caption">Jerzy Rajecki </span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2>Kadry mistrza podlaskiej fotografii</h2>

<p>Jerzy Rajecki fotografią zajmuje się już od kilkunastu lat. Z wsią związany był od dziecka, rozumie tamtejszych mieszkańców, posługuje się gwarą, umie podejść do każdego indywidualnie i ze spokojem. Zafascynowany jest wielokulturowością, współistnieniem różnych grup etnicznych na terenie Podlasia.<strong> Polacy, Białorusini, Ukraińcy, Żydzi, Tatarzy, Poleszucy żyją tu razem, stąd kultura tej krany jest taka ciekawa i różnorodna.</strong> Miejsca kultu religijnego każdej z tych grup stanowią perełki architektoniczne. Meczety, synagogi, kościoły różnych wyznań – to strefa sacrum, która zachwyca od pierwszego spojrzenia. Na fotografiach widzimy też ludzi, ich codzienne rytuały, pracę i odpoczynek. Jerzy Rajecki pokazuje ich radość życia, momenty świętowania, kiedy są szczęśliwi, pięknie ubrani, zadowoleni. Zapraszamy do galerii zdjęć, które przeniosą nas do podlaskiej krainy magii.</p>

<p>{se_photo}62385{/se_photo}</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190422.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190422.jpg?1660408630" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Obrzęd żniwy Perepeilica  w miejscowości Toporki na Podlasiu</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">Jerzy Rajecki </span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2>Podlasie, gdzie warto pojechać?</h2>

<p>Destynacji jest wiele, wymieńmy choć kilka: Święta Woda,Tykocin, Meczet w Kruszynianach, Narwiański Park Narodowy, Kładka nad Narwią Białowieski Park Narodowy, Kraina Otwartych Okiennic i cerkwie na Podlasiu, Pentowo, Kiermusy, Supraśl.</p>

<p><strong>Zdjęcia pochodzą z <a href="https://www.facebook.com/Klimaty-Podlasia-710595632710041/" target="_blank">profilu facebookowego</a> Jerzego Rajeckiego Klimaty Podlasia</strong></p>

<p>Angelika Drygas</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190417.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190417.jpg?1660408630" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Podlaskie klimaty</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">Jerzy Rajecki </span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190419.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190419.jpg?1660408630" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Podlaskie klimaty</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">Jerzy Rajecki </span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190414.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190414.jpg?1660408630" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Podlaskie klimaty</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">Jerzy Rajecki </span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190418.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190418.jpg?1660408630" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Podlaskie klimaty</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">Jerzy Rajecki </span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190421.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190421.jpg?1660408630" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Dobrowoda, Pawłowicze, Homoty, okolice Mielnika</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">Jerzy Rajecki </span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p> </p>

<p> </p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.halowies.pl/images/2022/08/12/190417.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Ludzie</category>
			<author>info@halowies.pl (Halo Wieś)</author>
			<pubDate>Fri, 12 Aug 2022 19:06:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/magiczne-klimaty-wsi-z-ppodlasia-galeria-2343701</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Natalia i Marek rzucili korporację i miasto. Zajęli się wypasem owiec na Mazurach</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/natalia-i-marek-rzucili-korporacje-i-miasto-zajeli-sie-wypasem-owiec-na-mazurach-2343687</link>
			<description>Natalia Wierzchoń i Marek Konopka swoje marzenia przekształcili w rzeczywistość. Osiedlili się na malowniczym terenie Mazur, gdzie założyli hodowlę owiec i wyrabiają naturalne sery. Brzmi jak bajka? Być może. Na szczęście to piękny przykład tego, jak warto w życiu kierować się swoimi marzeniami.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Korporacja i aglomeracja to nie dla nich, lepsze małe gospodarstwo</h2>

<p>Podróżowali, a z każdą kolejną destynacją czuli, że szczęśliwi ludzie „<strong>żyją z tego co mają i zazwyczaj tam, gdzie w ogóle zbyt dużo nie ma</strong>”. Poznawali życiorysy mieszkańców większych miast (Londynu, Paryża, Nowego Jorku, Chicago, Hongkongu, czy Rio de Janeiro), doświadczyli też perspektywy mniejszych społeczności z Norwegii, Szwecji, Nowej Zelandii, Fidżi i Karaibów.</p>

<p>Czuli, że praca w korporacji i wielkomiejskie życie nie jest dla nich. Mieli też misję, po <strong>kilkuletnim stażu na fermach towarowych drobiu i trzody, gdzie napatrzyli się na cierpienie zwierząt </strong>i ich bestialskie traktowanie, zapragnęli stworzyć dla nich szczęśliwą oazę. Chcieli, aby ich podopieczni mogli żyć jak w bajce, jak baranek Shaun. Na pierwszy plan wysunęła się<strong> potrzeba zadbania o ich dobrostan i zielone zdrowe otoczenie.</strong></p>

<p><strong><div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/08/09/187398.jpg" title="Owce z Dębinki">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/08/09/187398.jpg?1660204406" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Owce z Dębinki</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">Marcin Konicz</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div></strong></p>

<h2>Lekarka weterynarii zakłada hodowlę i wytwarza sery</h2>

<p>Twórczyni Oviny – Natalia – odkąd pamięta kochała zwierzaki, choć wychowywała się w mieście i jak sama powtarza krowę pierwszy raz zobaczyła z bliska dopiero na studiach. <strong>Jest lekarzem weterynarii i dyplomowanym zootechnikiem</strong> po Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Interesuje się żywnością o wysokiej jakości, a najbardziej procesem jej postawania. <strong>Tworząc autorską markę Ovina oferującą naturalne owcze sery</strong>, może z bliska to obserwować i współtworzyć.</p>

<div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-quote full-width">
<div class="se__text"><p>... szczęśliwi ludzie „żyją z tego co mają i zazwyczaj tam, gdzie w ogóle zbyt dużo nie ma”.</p></div>
</div>

<h2>Pasjonat motoryzacji i majsterkowania</h2>

<p>Marek natomiast był pracownikiem sektora energetycznego i nawet w najśmielszych snach nie przewidywał swojej przyszłości na wsi. A jednak postawił na marzenia, ukończył podyplomowe <strong>studia na UWM na kierunku Agrobiznes</strong> i współtworzy piękną historię <strong>szczęśliwych owieczek z Dębinki.</strong> W wolnym czasie lubi <strong>odrestaurować stare samochody i pomajsterkować</strong>. Remont zakupionego z Natalią opuszczonego siedliska <strong>we wsi Dębinka pod Miłomłynem</strong> (powiat ostródzki) był dla niego inspirującym wyzwaniem i przyjemnością.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/08/09/187396.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/08/09/187396.jpg?1660204406" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>owce z Dębinki</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">Marcin Konicz</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2>Szczęśliwe owce z Dębinki</h2>

<p>Ich owce są szczęśliwe, zadbane, nie boją się ludzi, a raczej cieszą się na ich widok. <strong>Każda jedna ma swoje imię.</strong> Turyści bez problemu mogą je pogłaskać, ponieważ są przyzwyczajone do bliskiego kontaktu z ludźmi. – Przemysł mleczarski stanu Kalifornia w USA ma hasło <strong><em>Happy cows come from California</em>, czyli „Szczęśliwe krowy są z Kalifornii”</strong>. My chcemy, aby szczęśliwe owce kojarzyły się z Dębinką – podkreśla Natalia Wierzchoń.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/08/09/187397.jpg" title="Owce z Dębinki">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/08/09/187397.jpg?1660204406" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Owce z Dębinki</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">Marcin Konicz</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2>Gospodarstwo powstało z pasji</h2>

<p>Na wsi jest <strong>spokój i cisza, ukochane zwierzaki (także suczka Frytka) i przyjacielscy sąsiedzi</strong>. Tworzenie gospodarstwa od zera, było niełatwym, ale niezwykle satysfakcjonującym zadaniem (kupili ziemię wraz z zaniedbanym budynkiem gospodarczym). Te zalety wymieniają Natalia i Marek. </p>

<h2>Mleko owcze o wyjątkowym składzie</h2>

<p>Hodowlą owiec weterynarka zainteresowała się już podczas kierunkowych studiów. W swojej hodowli postawili <strong>na rasę wschodniofryzyjską</strong>, zaliczaną do najbardziej mlecznych. Mleko cechuje <strong>duża zawartość białka i tłuszczu</strong>, a owce są odporne na choroby. Zwierzęta te <strong>są spokojne i blisko człowieka</strong>.</p>

<p><div class="se-embed article-embed">
    <div class="se-embed se-embed--article">
      <a href="https://halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/turborolnik-silacz-ekspertem-od-kur-i-jaj-2339633">
      <figure class="se__figure">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172201.jpg?1655026270" alt="image">
        <div class="se-embed se-embed--info">
            <div class="se-embed se-embed--Supertitle">
              Niesamowita historia
              </div>
            <div class="se-embed se-embed--Head">
              <p>Turborolnik: siłacz ekspertem od kur i jaj</p>

            </div>
        </div>  
        </figure >
      </a>
  </div>

</div></p>

<p>Natalia i Marek dbają o to, by ich owce miały zdrową i zbilansowaną dietę, by były dobrze traktowane i zadbane. Dlatego ich sery są takie pyszne! Warzone z mleka od szczęśliwych owiec zaskakują wyjątkowym smakiem. Rzecz jasna, ser powstaje bez dodawania ulepszaczy.</p>

<p>Więcej na temat tego jak małżeństwo hoduje owce przeczytasz w artykule w <a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/hodowla-zwierzat/kto-ma-owce-ten-ma-co-chce-czy-z-gospodarstwa-z-owcami-mozna-wyzyc/" target="_blank">Tygodniku Poradniku Rolniczym</a>.</p>

<div class="se-embed se-embed--facebook">

</div>

<p>oprac. Angelika Drygas<br>
oryginalny artykuł: Marcin Konicz</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.halowies.pl/images/2022/08/09/187397.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Ludzie</category>
			<author>info@halowies.pl (Halo Wieś)</author>
			<pubDate>Wed, 10 Aug 2022 19:21:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/natalia-i-marek-rzucili-korporacje-i-miasto-zajeli-sie-wypasem-owiec-na-mazurach-2343687</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>21-letnia Wiktoria Żmuda-Trzebiatowska woli być rolniczką niż aktorką [WIDEO]</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/21-letnia-wiktoria-zmuda-trzebiatowska-woli-byc-rolniczka-niz-aktorka-2339876</link>
			<description>Choć wydawałoby się, że w XXI wieku nie trzeba nikomu udowadniać, że kobiety sprawdzą się w pracy na roli równie dobrze jak mężczyźni, czasami bywa inaczej. 21-letnia Wiktoria Żmuda-Trzebiatowska jest przykładem, że dziewczyna może być rolniczką i świetnie odnajdywać się w tym zawodzie!</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Młoda rolniczka przeszła od marzenia o aktorstwie do pracy na roli</h2>

<p>Wiktoria od dziecka angażowała się w pracę w gospodarstwie rodziców. <strong>W szkole podstawowej nie wahała się co do tego, kim chce zostać: rolniczką!</strong> Jednak z czasem porzuciła tę myśl, <strong>odkrywszy w sobie talent i pasję do aktorstwa i języków</strong>. Gdy była w liceum, Wiktoria marzyła o mieszkaniu w wielkim mieście, a rolnictwo wydawało jej się karą.</p>

<p>- Miałam kontakt z ludźmi z miasta, bo tam chodziłam do szkoły. Oni nie wiedzieli, co robimy na polu, nigdy nie pili mleka od świeżo wydojonej krowy. Ja zresztą pragnęłam świata, w którym coś się dzieje. <strong>Rolnictwo uważałam za karę od losu, nie sądziłam, że da mi możliwość rozwoju</strong> - przyznała w wywiadzie z portalem Interia.</p>

<div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-quote full-width">
<div class="se__text"><p>Jeśli ktoś chce naprawdę zdrowo się odżywiać, powinien kupować u okolicznych rolników, mając pewność, że nie "dorzucono" tam żadnych dodatków.</p></div>
</div>

<p>Z tą myślą Wiktoria ukończyła szkołę średnią i znalazła się na rozdrożu.<strong> Wtedy pierwszy raz poważnie pomyślała o tym, że mogłaby przejąć gospodarstwo rodziców.</strong> Jednak wciąż marzyła o aktorstwie. Ostatecznie wybrała studia rolnicze na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Opolu i... była rozczarowana. Przytłaczało ją to, ile pracy musiała włożyć w studia, oraz to, jak wiele osób z nich rezygnowało.</p>

<h2>Pandemia pozwoliła Wiktorii odkryć swoją drogę</h2>

<p>Momentem przełomowym dla Wiktorii był wybuch pandemii w 2020 roku. Nagle, jak sama mówi, klapki spadły jej z oczu.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo right-50">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/06/06/177482.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/06/06/177482.jpg?1657715470" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Przyznaje, że musi mierzyć się także z hejtem. - Najczęściej dotyczy tego, że nie wyglądam jak "prawdziwa rolniczka", bo jestem umalowana i uczesana. W społeczeństwie utrwalił się stereotyp niezbyt zadbanej kobiety, która nie ma czasu dla siebie, bo pracuje w gospodarstwie 24 godziny na dobę. To nieprawda.</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">Instagram/wiktoria Żmuda Trzebiatowska</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>- <strong>Na poważnie zainteresowałam się rolnictwem, doceniłam wieś jako miejsce do życia. Szczęście, które chciałam znaleźć w stolicy, odkryłam tuż obok siebie</strong>. Było na wyciągnięcie ręki. Podczas pracy w gospodarstwie czuję się spokojna, a jednocześnie mam mnóstwo energii do działania i dalszego rozwoju. <strong>Nie wyobrażam sobie codzienności w mieście </strong>- mówi Wiktoria.</p>

<p>Od początku pandemii zaczęła coraz bardziej angażować się w pracę w gospodarstwie, specjalizującym się w hodowli trzody chlewnej i produkcji roślinnej. <strong>Dziś bez lęku podejmuje się wszystkich czynności, które trzeba wykonać: karmi świnie, zajmuje się prosiętami, prowadzi traktor i uprawia własne pole.</strong></p>

<h2>Naprawdę zdrowa żywność? Tylko od rolnika</h2>

<p><strong>W rozmowie z Interią Wiktoria poruszyła także temat odpowiedzialnej hodowli zwierząt oraz ekologicznej uprawy roślin.</strong></p>

<p>- <strong>Zwierzęta w rolnictwie służą do produkcji żywności.</strong> To nie pupile mieszkające z nami w domu, ale nic nie usprawiedliwia znęcania się nad nimi. Rolnicy są coraz bardziej świadomi, choć bywają różne gospodarstwa. W niektórych bardziej przykładają wagę do odpowiednich warunków, w innych przymykają na to oko. Zależy, czy dana osoba podchodzi do swojej pracy z pasją i odpowiedzialnością. <strong>Jeśli ktoś zobowiązuje się do chowu zwierząt, powinien zapewnić im zbilansowaną paszę, odpowiedni metraż, stały dostęp do wody pitnej, czyste kojce.</strong> Wyższy stopień dbałości o nie zapewnia lepszą jakość mięsa - mówi stanowczo młoda rolniczka.</p>

<div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-quote full-width">
<div class="se__text"><p><strong>Wszystko wpływa na nasze utrzymanie i to, czy będziemy mieć za co żyć przez kolejne miesiące. Stres z tym związany wynagradza sezon żniw</strong>. Jest ciężko, męcząco, ale w powietrzu unosi się piękny zapach, w oddali słychać kombajny</p></div>
</div>Równie stanowcza jest w sprawie ekologicznej żywności. <strong>Jej zdaniem, taką można kupić tylko u rolnika.</strong></p>

<p>- <strong>Jeśli ktoś chciałby naprawdę zdrowo się odżywiać, powinien kupować u okolicznych rolników, mając pewność, że nie "dorzucono" tam żadnych dodatków.</strong> Warto przejechać się do najbliższej wsi i zapytać, gdzie można nabyć dane produkty. Gdy nie znamy nikogo "sprawdzonego", lepiej pójść na bazarek niż do marketu – proponuje Wiktoria i równocześnie ostrzega, że <strong>zbyt idealne warzywa i owoce ze sklepowych półek nie niosą za sobą nic dobrego.</strong></p>

<h2>Rolniczka podbija media społecznościowe</h2>

<p>Choć Wiktoria nie jest jedyną rolniczką, działającą w mediach społecznościowych, jej wyniki są imponujące. <strong>Na TikToku dziewczyna zgromadziła 60 tysięcy obserwujących! </strong>Na swoich kanałach na YouTube i instagramie pokazuje, jak wygląda życie rolniczki.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo left-50">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/06/06/177483.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/06/06/177483.jpg?1657715470" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>W moim rodzinnym gospodarstwie jest podział - tata odpowiada za pracę fizyczną, mama - przede wszystkim - za dokumenty, bo to też spora część pracy rolnika - mówi Wiktoria Żmuda Trzebiatowska</p></div>        
            <div class="se__source">
              FOTO: <span class="se__caption">Instagram/wiktoria Żmuda Trzebiatowska</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div> -<strong> Pomyślałam, że pokażę moje prawdziwe życie i pasję, jaką jest rolnictwo. To nie tylko moja praca, to bliskość natury, piękne krajobrazy, kontakt ze zwierzętami i bycie szefem samemu sobie </strong>- wyjaśnia dziewczyna. Przyznaje, że <strong>musi mierzyć się także z hejtem.</strong></p>

<p>- Najczęściej dotyczy tego, że <strong>nie wyglądam jak "prawdziwa rolniczka", bo jestem umalowana i uczesana</strong>.<strong> W społeczeństwie utrwalił się stereotyp niezbyt zadbanej kobiety, która nie ma czasu dla siebie, bo pracuje w gospodarstwie 24 godziny na dobę. To nieprawda.</strong> Gdy idę w pole, zakładam najgorsze ubrania, ale do miasta pojadę w sukience. W tych dwóch przypadkach dalej jestem tą samą osobą - tłumaczy Wiktoria. Dodaje, że czasami spotyka się także z szowinizmem – nie tylko w internecie.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/06/06/177484.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/06/06/177484.jpg?1657715470" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>- <strong>Mam też nadzieję, że moja działalność w sieci zachęci kogoś do rolnictwa i pokaże, że to nie koniec świata, a przeciwnie - piękno i świetny pomysł na siebie </strong>- mówi Wiktoria</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">Instagram/wiktoria Żmuda Trzebiatowska</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>- <strong>Kiedyś nawet usłyszałam, że nie ma czegoś takiego, jak rolniczka</strong>. W moim rodzinnym gospodarstwie jest podział - tata odpowiada za pracę fizyczną, mama - przede wszystkim - za dokumenty, bo to też spora część pracy rolnika. Gdy przyjeżdżają przedstawiciele handlowi i doradcy, na pole jedzie z nimi moja mama, teraz również ja. <strong>Powinniśmy normalizować to, że kobieta też może wsiąść na ciągnik, wybrać odpowiedni materiał siewny czy nawóz.</strong> Na studiach, w dwunastoosobowej grupie są cztery dziewczyny. To całkiem sporo, gdy weźmiemy pod uwagę specyfikę kierunku - mówi.</p>

<h2>Efekty pracy w rolnictwie wynagradzają stres</h2>

<p><strong>Zdaniem Wiktorii, praca rolnika jest bardzo odpowiedzialna, bowiem to jego własne decyzje wpływają na ostateczne zbiory i zapewniają byt.</strong></p>

<div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-quote full-width">
<div class="se__text"><p>W społeczeństwie utrwalił się stereotyp niezbyt zadbanej kobiety, która nie ma czasu dla siebie, bo pracuje w gospodarstwie 24 godziny na dobę. To nieprawda!</p></div>
</div>

<p>- <strong>Dobór odpowiedniego materiału siewnego, środków ochrony roślin, nawozów, sprzedaż w dobrym terminie... Długo mogłabym wyliczać. Wszystko wpływa na nasze utrzymanie, zysk i to, czy będziemy mieć za co żyć przez kolejne miesiące.</strong> Ten rok jest trudny, suchy. Rolnicy czekają na deszcz jak na zbawienie. <strong>Stres z tym związany wynagradza sezon żniw. Jest ciężko, męcząco, ale w powietrzu unosi się piękny zapach, w oddali słychać kombajny</strong> – opowiada Wiktoria. Drugą rzeczą, którą ceni sobie najbardziej w swojej pracy, są pola:</p>

<p></p>

<p>- <strong>Uwielbiam po nich chodzić, patrzeć na rosnące rośliny</strong>. Czuję wtedy spokój i wiem, że dokonałam odpowiedniego wyboru. Rolnictwo daje mi mnóstwo satysfakcji oraz energii do dalszego działania - przyznaje młoda rolniczka.</p>

<p>Radzić sobie ze stresem pomagają Wiktorii także jej autorytety, przede wszystkim – mama. Jednak dziewczyna wiele uczy się także od swoich wykładowców, a także od kolegów z roku.</p>

<p>- <strong>Mam też nadzieję, że moja działalność w sieci zachęci kogoś do rolnictwa i pokaże, że to nie koniec świata, a przeciwnie - piękno i świetny pomysł na siebie </strong>- mówi Wiktoria.</p>

<p>Zuzanna Ćwiklińska</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.halowies.pl/images/2022/06/06/177221.png" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Ludzie</category>
			<author>z.cwiklinska@pwr.agro.pl (Zuzanna Ćwiklińska)</author>
			<pubDate>Wed, 08 Jun 2022 16:10:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/21-letnia-wiktoria-zmuda-trzebiatowska-woli-byc-rolniczka-niz-aktorka-2339876</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Imponująca kolekcja ziół i kwiatów w gospodarstwie Jerzego Ogara z Dziadkowic</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/imponujaca-kolekcja-ziol-i-kwiatow-w-gospodarstwie-jerzego-ogara-z-dziadkowic-2339889</link>
			<description>Gospodarstwo Ogrodnicze Biogar znajduje się tuż przy drodze numer 19 prowadzącej do Siemiatycz w miejscowości Dziadkowice na Podlasiu. Założył je Jerzy Ogar, który przyznaje, że jest to nie tylko jego praca, ale i prawdziwa pasja. Co uprawia pan Jerzy?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Rośliny dobre na wszystko</h2>

<p>Pan Jerzy od wielu lat zajmuje się ogrodnictwem, to jego hobby. Ukończył technikum o określonym profilu i odpowiednie studia. <strong>Gospodarstwo Ogrodnicze Biogar, które jest przede wszystkim rodzinną firmą, założył już w 1998 roku i ciągle rozszerza jego ofertę o nowe gatunki roślin.</strong> Chociaż mężczyzna pochodzi z centralnej Polski, to miłość do żony skłoniła go do przeprowadzki na Podlasie. Tutaj też Jerzy Ogar zaangażował się w lokalny samorząd – był nawet wójtem gminy Dziadkowice. Pracował również w Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Szepietowie, ponieważ przyznaje, że rolnictwo i ogrodnictwo zawsze były mu niezwykle bliskie. Przy okazji pan Jerzy obserwuje powracającą modę na różne trendy, takie jak na przykład biodynamika czy permakultura, które już od lat znajdują się w przestrzeni jego zainteresowań.</p>

<p><strong>Mężczyzna jest przekonany, że już sama bliskość przyrody pozytywnie wpływa na zdrowie i samopoczucie człowieka, dlatego świat flory tak bardzo go fascynuje.</strong> Pan Jerzy doskonale wie, które rośliny mogą pomóc przy przeziębieniu, a które przy oparzeniach. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu zdaje sobie również sprawę z tego, jak ważne jest sadzenie w swoim otoczeniu określonych gatunków, które mogą na przykład oczyszczać powietrze z trujących substancji.</p>

<h2>Zioła na targach staroci</h2>

<p>Jerzy Ogar wraz ze swoimi uprawami oczywiście nie przegapi żadnego dnia targowego. Jest obecny na wszystkich okolicznych ryneczkach, ale odwiedza także większe imprezy, a nawet… targi staroci w Kiermusach. <strong>Co rośliny mają wspólnego z antykami?</strong> O to samo zapytali pana Jerzego organizatorzy. Mężczyzna z rozbrajającą logiką stwierdza, iż ma w swojej ofercie jabłonkę czy dyptam, które pojawiają się już w Biblii, a więc są dużo starsze niż jakiekolwiek starocie oferowane na sprzedaż w Kiermusach. Dzięki temu tokowi myślenia <strong>pan Jerzy już od dawna pojawia się na targach ze swoimi ukochanymi roślinami</strong>. A chętnych na nie nie brakuje!</p>

<h2>Od liścia laurowego po miętę karmelkową</h2>

<p>Za domem pana Jerzego rozciągają się szeregi tuneli i poletek z najróżniejszymi roślinami. Są wśród nich drzewka, krzewy, kwiaty, byliny i zioła. Zwłaszcza te ostatnie stanowią wielką dumę gospodarza. Wszystkie rośliny lecznicze oznacza on specjalnymi tabliczkami, na których wypisuje ich właściwości oraz odpowiednie stosowanie. <strong>Ogromną furorę robi zwłaszcza kilkanaście odmian mięty, za które Jerzy Ogar zdobył w 2014 roku na Targach Ogrodniczych w Szepietowie specjalną nagrodę.</strong> W kolekcji mężczyzny znajdują się mięty  grejpfrutowe, cytrynowe, mandarynkowe, ale także waniliowe czy czekoladowe, których aromat czuć dopiero po zaparzeniu. Zioła te wyprzedają się w mgnieniu oka. Ale w Gospodarstwie Biogar znajduje się także jeszcze wiele innych roślin.</p>

<p><strong>Pan Jerzy poleca postawić na parapecie zwłaszcza paprocie, które oczyszczają powietrze na przykład z formaldehydu</strong>, który jest często jednym ze składników kleju montażowego i stolarskiego.<strong> Również aloes może okazać się przydatny, pomagając w gojeniu ran i oparzeń.</strong> W doniczce możemy uprawiać nawet liść laurowy. Jak zachwala Jerzy Ogar, świeże liście nadają potrawom bardziej intensywnego aromatu.</p>

<p>Jak zaznacza pan Jerzy, najważniejsze jest dla niego jednak zaufanie klienta. Nie zależy mu na dużym zysku, ale chce dotrzeć ze swoimi roślinami do potencjalnych zainteresowanych. <strong>Swoją pasję przenosi więc także w sferę internetową, gdzie na blogu opisuje działanie różnych znajdujących się w ofercie gospodarstwa roślin.</strong></p>

<p>http://biogarogrod.blogspot.com/</p>

<p>Kamila Berthold<br />
Fot. Urszula Arter/Podlaskie Centrum Produktu Lokalnego</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.halowies.pl/images/2022/06/05/177205.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Ludzie</category>
			<author>k.berthold@pwr.agro.pl (Kamila Berthold)</author>
			<pubDate>Tue, 07 Jun 2022 12:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/imponujaca-kolekcja-ziol-i-kwiatow-w-gospodarstwie-jerzego-ogara-z-dziadkowic-2339889</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Bożena i Roman mają ekologiczne gospodarstwo. Zarabiają na róży i zielonych pomidorach</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/bozena-ma-innowacyjne-ekologiczne-gospodarstwo-i-zarabia-na-rozy-i-zielonych-pomidorach-2339786</link>
			<description>Bożena i Roman Jaszczowscy prowadzą gospodarstwo ekologiczne w „Sedina” w Dolicach w woj. zachodniopomorskim. Ich specjalnością stały się przetwory z róży oraz zielonych pomidorów Zarabiają na róży i zielonych pomidorach. Pani Bożena właśnie została nagrodzona za innowacje w ich gospodarstwie. Czym się wyróżnia ich gospodarstwo?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Bożena Jaszczowska zdobyła 3 miejsce w konkursie Rolniczki motorem innowacji w gospodarstwach rolnych</h2>

<p>Rolniczki to motor innowacji w polskich gospodarstwach – nie słabszy od przedstawicieli męskiej części branży. „Tygodnik Poradnik Rolniczy” docenia obecność kobiecej energii w rolnictwie, dlatego ufundował nagrody w III edycji konkursu „Rolniczki motorem innowacji w gospodarstwach rolnych w Polsce”.<strong> Stacja pogodowa powędrowała do Bożeny Jaszczowskiej, która prowadzi ekologiczne gospodarstwo „Sedina” w Dolicach w powiecie stargardzkim.</strong></p>

<div class="se-embed se-embed--photo left-50">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/05/22/174245.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/05/22/174245.jpg?1653248637" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Bożena Jaszczowska z mężem Ryszardem i nagrodą. Tak, jak za każdym sukcesem mężczyzny stoi kobieta, tak za sukcesem kobiety stoi, dosłownie i w przenośni, mężczyzna</p></div>        
            <div class="se__source">
              FOTO: <span class="se__caption">Karolina Kasperek</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>– Oooo, to będzie elektronika!!! O, i prędkość wiatru. Zegar z budzikiem i datownikiem, synchronizacja czasu, bezprzewodowy czujnik temperatury i wilgotności powietrza, pogodynka, multiczujnik z baterią słoneczną, prędkość i kierunek wiatru, poziom opadów, higrometr, barometr, alert warunków pogodowych... – odczytywał Ryszard Jaszczowski, odpakowując stację meteo, którą jego żona Bożena otrzymała od „Tygodnika” jako laureatka trzeciego miejsca w konkursie zorganizowanym już po raz trzeci przez Krajową Radę Izb Rolniczych. <strong>Bożenę i Ryszarda Jaszczowskich odwiedziliśmy kilka lat temu, aby napisać o ich gospodarstwie, w którym królową jest róża</strong>. Teraz wróciliśmy, by wręczyć nagrodę i porozmawiać o tym, co się zmieniło, a co stało się już tradycją.</p>

<h2>Były bank idealny na nowy dom i impuls do rozwoju gospodarstwa</h2>

<p><strong>Bożena i Ryszard w Dolicach mieszkają od dziesięciu lat. Ale historia ich gospodarstwa jest starsza. </strong>Kiedy mieszkali jeszcze w bloku w pobliskich Przewłokach, przejęli po rodzicach Bożeny kilka hektarów w dwóch kawałkach.</p>

<p>– Czasem trzeba było przyjechać na pole po trzy razy dziennie. Uprawialiśmy pomidory, dynię, kukurydzę cukrową, gorczycę, facelię. Jeszcze kiedy mieszkaliśmy w Przewłokach, w 2004 roku, otrzymaliśmy nominację do nagrody Perła w konkursie Nasze Kulinarne Dziedzictwo za przetwory z dyni. <strong>To dojeżdżanie stało się kłopotliwe, więc zaczęliśmy szukać czegoś bliżej pola. I znaleźliśmy ten dom, który kiedyś był siedzibą banku – mówią o budynku, w którym siedzimy i rozmawiamy.</strong></p>

<h2>Przetwory z róży nagrodzone na poznańskiej Polagrze</h2>

<p>Przeprowadzili się i wpadli na nowy pomysł. Kiedy przechadzali się p<strong>o okolicznych lasach, „podkradali” czasem dorodne owoce dziko rosnącej róży pomarszczonej. Nasiona oddali do szkółki i odebrali po roku dobrej jakości sadzonki. </strong>W 2006 roku na polu w Dolicach posadzili dwanaście tysięcy sadzonek. Z kilkudziesięciu wcześniej posadzonych krzaków zdążyli wyprodukować w tym samym roku konfiturę z całych płatków róży, za którą otrzymali nominację do Perły. Nie udało się, ale <strong>już w 2008 roku odbierali na poznańskiej Polagrze Perłę za przetwory z róży. Wtedy mieli już i syropy, i soki, i konfitury z owoców, i z płatków.</strong></p>

<p>– Z urzędem marszałkowskim byliśmy w Brukseli na jarmarku z okazji jakiegoś święta. Po roku wróciliśmy. Przyszedł do nas jakiś Walon i pokazał kupiony u nas słoiczek z różą. Miał tam dosłownie odrobinę. Próbował po trochu wszystkiego i porównywał. Chciał mieć koniecznie to samo co przed rokiem. I okazało się, że chodziło o konfiturę z surowych ucieranych płatków. Znalazł! Sądziliśmy, że po takich poszukiwaniach weźmie zapas. Kupił jeden słoiczek – śmieją się Bożena i Ryszard.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/05/22/174267.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/05/22/174267.jpg?1653248637" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Przetwory z róży pomarszczonej to flagowe produkty ekologicznego gospodarstwa Jaszczowskich</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">archiwum</span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<h2>Zielone smażone pomidory według receptury z XIX wieku</h2>

<p>Dziś ściany domu Jaszczowskich zdobi pięć Pereł. Oprócz przetworów z róży nagrodzone zostały również ich wino dolickie z owoców róży, nalewka z owoców czarnego bzu, konfitura z pomidorów i kiszone zielone pomidory. Tak, tak, pomidory.</p>

<p>– <strong>Dostaliśmy osobne nominacje za kiszone i za konfiturę z pomidorów, a Perłę otrzymaliśmy znów, jak za różę, łącznie. Zielone pomidory to po prostu niedojrzałe pomidory. </strong>Wpisaliśmy je nawet na Listę produktów tradycyjnych. Szukaliśmy wcześniej starych receptur, ponieważ konkurs wymaga takich z tradycjami. I <strong>znaleźliśmy stary niemiecki przepis w „Książce kucharskiej dla młodych małżeństw” z 1856 roku. Jedyne, co zmieniliśmy, to ocet na sok z cytryny – opowiada Bożena o ich nagrodzonym „wynalazku”.</strong></p>

<h2>Przez przypadek wytworzyli produkt wart krocie – ocet winny z pomidorów</h2>

<p>Nie skończyło się na kiszonych zielonych pomidorach i konfiturze z nich. Wpadli na pomysł zrobienia wina z pomidorów. Podobno, kiedy zaczęli nim częstować znajomych, zgadywanie, z czego ten trunek, trwało godzinami. I nikt nie zgadł. A jak to przy chemicznych eksperymentach bywa, tak i tutaj „coś poszło nie tak”.</p>

<p>Kiedy po raz pierwszy rozlewali wino z pomidorów, wyschła rurka. I nagle okazało się, że z wina zrobił się ocet. Zmartwili się, że zmarnowało się trochę cennej cieczy. Ale<strong> jedna z córek zajrzała do Internetu. I okazało się, że ćwiartka octu winnego z pomidorów na świecie kosztuje krocie. Tak powstał kolejny produkt „Sediny”</strong>, a dziś Bożena i Roman mają w ofercie ocet winny z pomidorów i kilkanaście innych octów.</p>

<h2>Produkt z polskiego gospodarstwa trafiają nawet do RPA i Japonii</h2>

<p>Cała oferta „Sediny” natomiast liczy osiemdziesiąt produktów. Dlatego nie dziwi nagroda za całokształt dokonań. Jaszczowscy otrzymali „Klucz do polskiej spiżarni”. To nagroda przyznawana przez Kapitułę Krajową konkursu Nasze Kulinarne Dziedzictwo.</p>

<p><strong><div class="se-embed se-embed--infobox se-embed--infobox-quote 50">
<div class="se__text"><p>Przy przypadek zamiast wina z zielonych pomidorów zrobił się ocet. Okazało się, że ćwiartka octu winnego z pomidorów na świecie kosztuje krocie. Tak powstał kolejny produkt „Sediny”.</p></div>
</div>Dziś ich kiszone zielone pomidory, konfitury różane czy wina z bzu jadą do Republiki Południowej Afryki, a nawet Japonii</strong>. Ale nie prowadzą sklepu internetowego w klasycznej formie. Tak działali tylko przez chwilę. Od dawna sprawdza im się sprzedaż, w której stali klienci piszą przez Facebooka prośbę, a Bożena siada i robi paczuszki.</p>

<p>Wciąż przybywa na nie chętnych, bo ekologię Jaszczowscy mają nie tylko w nazwie firmy, ale również we krwi.</p>

<p>Karolina Kasperek<br />
Artykuł ukazał się w <a href="https://tygodnik-rolniczy.pl" target="_blank"><u><strong>Tygodniku Poradniku Rolniczym nr 19/2022</strong></u></a>.</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.halowies.pl/images/2022/05/22/176108.jpg" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Ludzie</category>
			<author>k.kasperek@tygodnik-rolniczy.pl (Karolina Kasperek)</author>
			<pubDate>Fri, 20 May 2022 13:00:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/bozena-ma-innowacyjne-ekologiczne-gospodarstwo-i-zarabia-na-rozy-i-zielonych-pomidorach-2339786</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Turborolnik: siłacz ekspertem od kur i jaj</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/turborolnik-silacz-ekspertem-od-kur-i-jaj-2339633</link>
			<description>– Kilka lat temu, gdy na siłowni mój dobry kolega patrzył jak ćwiczę, stwierdził, że jestem jak turbo rolnik. To określenie się przyjęło, więc kiedy zakładałem Fanpage swojego gospodarstwa, to nazwa była oczywista: Turborolnik – wspomina Tomasz Symonowicz, rolnik, hodowca kur, producenta jaj i pasjonat kulturystyki.</description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Turborolnika niedawno odwiedziła redakcja "Tygodnika Poradnika Rolniczego". Okazuje się, że Tomasz Symonowicz ma dwie pasje w swoim życiu: kulturystykę i swoje gospodarstwo. Kulturystyką zaczął interesować się mając 18 lat. Na początku był to bardziej amatorski sport, ale z czasem coraz mocniej go pochłaniał.</p>

<h2>Turborolnik kocha gospodarstwo i kulturystykę</h2>

<p>– W 2016 roku przeżyłem nawet niezapomnianą przygodę startując w zawodach w Sopocie, gdzie zająłem drugie miejsce w kulturystyce klasycznej. Ale <strong>po tych zawodach przekonałem się, że udział w nich nie porwał mnie na tyle, żebym poświęcił się temu na 100 procent i żyć od zawodów do zawodów.   </strong></p>

<p><strong>Byłem pewny, że całkowite podporządkowanie swojego życia kulturystyce, w moim przypadku nie wchodzi w grę, tym bardziej, że cały czas prowadziłem gospodarstwo – mówi Tomasz Symonowic</strong>z, który prowadzi 15-ha gospodarstwo w Jedzbarku w woj. warmińsko-mazurskim. </p>

<h2>Tubrorolnik znany w Internecie i w Dzień dobry TVN</h2>

<p>Jednak zamiłowania do sportu nie porzucił. Do dziś regularnie ćwiczy na siłowni i jest trenerem personalnym. To na "siłce" dostał przezwisko, które teraz służy za wyróznik jego i jego gospodarstwa. </p>

<p>– Ładnych kilka lat temu, gdy na siłowni mój dobry kolega patrzył jak ćwiczę, stwierdził, że ja jestem taki turbo rolnik. Od tamtej pory to określenie tak się przyjęło, że coraz więcej osób nazywało mnie Turborolnikiem, więc kiedy postanowiłem założyć Fanpage swojego gospodarstwa, to nawet nie musiałem się zastanawiać nad nazwą – wspomina Turborolnik.</p>

<p>To właśnie <strong>dzięki pasji do kulturystyki zrobiło się głośno o Tomaszu i po części o jego gospodarstwie. W 2021 roku jego zdjęcia podbiły Internet, przez co przeprowadzono z nim kilka wywiadów a do jego gospodarstwa w Jedzbarku na reportaż przyjechała ekipa „Dzień dobry TVN” .</strong>Siłacz z czasem stał się ekespertem od kur i jaj.</p>

<div class="se-embed se-embed--photo right-50">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172202.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172202.jpg?1655026270" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Od 18 roku życia Tomasz Symonowicz interesuje się kulturystyką, w 2016 roku startując w zawodach w Sopocie zajął drugie miejsce w kulturystyce klasycznej, jest trenerem personalnym i regularnie ćwiczy na siłowni</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">Monika Kopaczel-Radziulewicz </span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Jednak<strong> główne zajęcie Turborolnika to prowadzenie gospodarstwa w Jedzbarku.</strong> Jego pola są obsiewane pszenicą niezbędna do skomponowania mieszanki paszowej dla kur. Sieje także wies dla koni, sadzi ziemniaki oraz uprawia dynię i ogórki.</p>

<p>Ale od ponad 5 lat podopiecznymi gospodarza są kury, z którymi przeszedł już wiele, czytał, podpytywał doświadczonych hodowców, uczył się na własnych błędach. Ogólnie, był nieco rozczarowany budując stado, ponieważ kury, które kupował, wyglądały bardzo różnie.Dopiero po pewnym czasie hodowca wiedział, że popełnił podstawowy błąd przy budowie stada, bo kolejne partie pochodziły z różnych gospodarstw.</p>

<div class="embed-gallery-1_class"><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172201.jpg?1655026270"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172202.jpg?1655026270"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172205.jpg?1655026270"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172206.jpg?1655026270"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172207.jpg?1655026270"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172209.jpg?1655026270"></span><span class="gallery__item d-none" data-image-url="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172203.jpg?1655026270"></span></div>

<p>– <strong>Nie można kupić sobie 10 kur u tego hodowcy, 10 sztuk na rynku i 20 u pana Stasia sąsiada. Wystarczy, że kilka sztuk będzie chorych i zaraz zachorują wszystkie. Człowiek uczy się na błędach i dziś wiem, że stado powinno pochodzić w 100 procentach z jednego miejsca.</strong> Powinno być w jednym wieku, zaszczepione i wówczas będzie zdrowe, będzie się niosło i nie będzie sprawiało problemów – wyjaśnia hodowca.</p>

<h2>Kurnik idealnie wyposażony</h2>

<p>Obecnie w jego gospodarstwie są dwa kurniki z wybiegami, w których przebywa łącznie około 350 sztuk kur dwóch ras – tzn. high line i leghorn.</p>

<p>Rolnik wspominając swoje początki z kurami wyznaje, że kurnik był też nie do końca dostosowany, ale systematycznie i w miarę możliwości realizował kolejne punkty swojego planu.<strong> Jednym z najważniejszych była wentylacja w obiekcie, bo tego zawsze najbardziej brakowało.</strong></p>

<p><strong>– W tej chwili mam w kurniku centralne ogrzewanie i dodatkowe oświetlenie</strong>, które przydaje się w okresach z mniejszą ilością słońca. Staram się stworzyć moim podopiecznym jak najlepsze warunki do życia i produkcji. Dzięki temu nie mam drastycznych spadków nieśności np. w okresie zimowym, gdy jest zimno i brakuje światła, u mnie kury tego nie odczuwają – wyjaśnia rozmówca.</p>

<p>Średnia nieśność to ponad 200 do 300 jaj na dobę.</p>

<p><div class="se-embed article-embed">
    <div class="se-embed se-embed--article">
      <a href="https://elitapwr-dev.storyeditor.eu/zycie-na-wsi/ludzie/adam-kszczot-dzieki-pracy-w-gospodarstwie-zostalem-mistrzem-2339621">
      <figure class="se__figure">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/04/25/174043.jpg?1653297488" alt="image">
        <div class="se-embed se-embed--info">
            <div class="se-embed se-embed--Supertitle">
              Bohater wychowany na wsi
              </div>
            <div class="se-embed se-embed--Head">
              <p>Adam Kszczot: dzięki pracy w gospodarstwie zostałem mistrzem</p>

            </div>
        </div>  
        </figure >
      </a>
  </div>

</div></p>

<h2>Turbo jaja” z wolnego wybiegu</h2>

<p><strong>Na pomysł „Turbo jaj” wpadła żona rolnika – Martyna, która zrobiła mu niespodziankę i stworzyła naklejki na pudełka do jajek</strong> i od tej pory Turborolnik Tomek i „Turbo jaja” z wolnego wybiegu są znane i rozpoznawalne nie tylko na Warmii.</p>

<p>Jeżeli chodzi o sprzedaż jaj, to w większości są to stali odbiorcy. <strong>Najpierw byli sąsiedzi, znajomi, później znajomi znajomych i tak to się rozeszło pocztą pantoflową</strong>, że w tej chwili jajka schodzą bezpośrednio spod kury. Rolnik dostarcza także jaja <strong>do wybranych sklepików w Olsztynie.</strong></p>

<div class="se-embed se-embed--photo">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172209.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172209.jpg?1655026270" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>"Turbo jaja" to pomysł pani Martyny, który doskonale się sprawdził, a hodowca może dumnie prezentować swój wizerunek na opakowaniu, bo wie, że od lat gwarantuje świeżość i jakość i z tego jest znany</p></div>        
            <div class="se__source">
               FOTO: <span class="se__caption">Monika Kopaczel-Radziulewicz </span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>

<p>Pan Tomasz podkreśla, że jest idealnie, bo dzięki temu, że jajka rozchodzą się na bieżąco, ma pewność, że trafiają do konsumenta świeżutkie. Nie leżą w chłodni i nie czekają na swoją kolej.</p>

<h2>3 konie dumą Martyny, żony Turborolnika</h2>

<p>W gospodarstwie są także trzy konie: 10-letni wałach, oczko w głowie żony pana Tomasza, Martyny oraz dwa młode konie sportowe, które właściciele gospodarstwa przywieźli 2 lata temu z Belgii, jako półroczne odsadki. </p>

<div class="se-embed se-embed--photo left-50">
    <figure class="se__figure">
    <a class="se__anchor image-popup-vertical-fit open-gallery--photoswipe-embed" href="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172206.jpg" title="">
       <img class="se__img" src="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172206.jpg?1655026270" alt="image">
    </a>
     <div class="se__meta">
            <div class="se__caption"><p>Rasa Leghorn z czasem będzie wiodła prym w gospodarstwie, ponieważ sprawdza się doskonale, nie jest zbyt wymagająca jeżeli chodzi o sam chów, a nawet zużywa mniej paszy niż kury innych ras</p></div>        
            <div class="se__source">
              FOTO: <span class="se__caption">Monika Kopaczel-Radziulewicz </span>
            </div> 
    </div>
    </figure >
</div>Martyna Symonowicz jest miłośniczką koni, z którymi odniosła wiele sukcesów podczas zawodów w skokach przez przeszkody. Rozmówca nie wyklucza, że być może z czasem pojawi się więcej koni w gospodarstwie. Tym bardziej, że ma spore doświadczenie w tym temacie, ponieważ przez prawie 20 lat hodował konie zimnokrwiste.</p>

<p>Cały reportaż z gospodarstwa Turborolnika do przeczytania w "<a href="https://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/hodowla-zwierzat/turbo-jaja-od-tomka-turborolnika/" target="_blank"><u><strong>Tygodniku Poradniku Rolniczym</strong></u></a>".</p>

<p>Dr inż. Monika Kopaczel-Radziulewicz</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.halowies.pl/images/2022/04/27/172201.webp" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Ludzie</category>
			<author>info@halowies.pl (Halo Wieś)</author>
			<pubDate>Wed, 27 Apr 2022 10:40:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/turborolnik-silacz-ekspertem-od-kur-i-jaj-2339633</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
		<item>
			<title>Adam Kszczot: dzięki pracy w gospodarstwie zostałem mistrzem</title>
			<link>https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/adam-kszczot-dzieki-pracy-w-gospodarstwie-zostalem-mistrzem-2339621</link>
			<description>Adam Kszczot, mistrz Europy i wicemistrz świata w biegach na 800 metrów, przyznaje, że swój sukces zawdzięcza m.in. ciężkiej pracy i umiejętności planowania. A tego nauczył się w rodzinnym gospodarstwie rolnym. Co jeszcze Mistrz wyniósł z życia na wsi?</description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Kim jest Adam Kszczot?</h2>

<p>Adam Kszczot jest wielokrotnym medalistą mistrzostw Europy, halowych mistrzostw Europy, mistrzostw świata oraz halowych mistrzostw świata. Reprezentował Polskę na drużynowym czempionacie Starego Kontynentu oraz w meczach międzypaństwowych.</p>

<p>Osiągnął wynik 1,43.30 na dystansie 800 m, który jest drugim w historii polskiej lekkoatletyki, pierwszy należy do Pawła Czapiewskiego. Rekordzista kraju w biegu na 800 metrów w hali.</p>

<p>W tym roku skończył 33 lata i zakończył zawodową karierę. Jednak ze sportem nadal pozostanie związany.</p>

<p>Gdyby nie został sportowcem , prawdopodobnie związał by swoją przyszłość z rolnictwem. W najbliższym czasie będzie ekspertem i komentatorem lekkoatletycznych zawodów na antenie Polsatu Sport.</p>

<h2>Było warto, choć nie było łatwo i nikt tego nie obiecywał</h2>

<p>– <em>Udowadniałem sobie przez wiele lat, niepotrzebnie wcale, że mimo pochodzenia ze wsi, mogłem znaleźć się na arenach międzynarodowych przed wielotysięczną widownią i być bohaterem tych spektakli. Sport stał się moim życiem. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo, ale nikt też nie powiedział, że nie będzie warto. Było warto</em> – mówi sportowiec.</p>

<p>W wywiadzie udzielonym Polsatowi Sport, Adam Kszczot ujawnia, że nie boi się sportowej emerytury, ponieważ ma plany na przyszłość oraz wiele ścieżek, którymi może kroczyć, np. pracować w rodzinnej firmie związanej z branżą elektroenergetyczną czy uczestniczyć w symulacjach wysokogórskich wspomagających sportowców.</p>

<p>Sportowiec jest także zadowolony ze swojej kariery i jej przebiegu. Praca i wysiłek, który włożył procentowała, choć kosztowało to wiele wyrzeczeń. Co więcej, Adam Kszczot nigdy nie wystdził się, że pochodził ze wsi. Ta świadomość go nie ograniczała, a właściwie pozwala sięgać po najlepsze tytuły na międzynarodowych arenach</p>

<h2>Sportowiec, tak jak rolnik, wykonuje bardzo ciężką pracę</h2>

<p>Jak sam przyznaje, o karierze sportowca decyduje nie tylko talent, ale przede wszystkim ciężka praca, zwłaszcza głową. Talent to tylko 25-30 proc. Ludzi utalentowanych ponadprzeciętnie jest tylko 4 proc., z czego tylko ok. 1 % wykorzystuje go w pełni.</p>

<p>Sportowiec podkreśla, że jego talent do biegania odkryli nauczyciele i jest im bardzo wdzięczny, że go w tym kierunku pokierowali. Reszta to wspomniana ciężka praca i szczęście do dobrych ludzi.</p>

<h2>Kszczot nie planował zostać lekkoatletą</h2>

<p>Biegacz wspomina, że jako dzieciak pracował w rodzinnym gospodarstwie. Ale celem było zdobycie wykształcenia, tak aby wieść dobre życie w przyszłości. Praca na roli nauczyła go, że zbierasz plon, ale już planujesz, co zasiejesz na tym polu w kolejnym sezonie. Tak samo jest w sporcie.</p>

<p>Sportowiec bardzo dobrze wie, że rolnictwo i sport to bardzo ciężki kawałek chleba.</p>

<p> </p>

<p>Oprac. Natalia Marciniak-Musiał</p>]]></content:encoded>
			<enclosure url="https://static.halowies.pl/images/2022/04/25/174043.jpg" length="0" type="image/jpeg"/>
			<category>Ludzie</category>
			<author>n.marciniak@tygodnik-rolniczy.pl (Natalia Marciniak)</author>
			<pubDate>Mon, 25 Apr 2022 15:50:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="true">https://staging.halowies.pl/zycie-na-wsi/ludzie/adam-kszczot-dzieki-pracy-w-gospodarstwie-zostalem-mistrzem-2339621</guid>
			<premium_label>false</premium_label>
		</item>
	</channel>
</rss>
